Ciąg dalszy represji wobec dziennikarzy Biełsatu

urgent

Zatrzymania i represje wobec współpracowników Biełsatu nasiliły się w ostatnim czasie w związku z relacjonowaniem na żywo społecznych protestów na Białorusi przeciwko podatkowi nałożonemu na bezrobotnych.

Dziennikarkę Biełsatu Larysę Szczyrakową skazano w piątek na grzywnę w wysokości 7 kwot bazowych, co w przeliczeniu daje 332 zł.

Sąd w Homlu skazał ją za udział w akcji protestacyjnej, która odbyła się w Rohaczewie 12 marca. Dziennikarce zarzucono złamanie art. 23.34 Kodeksu Postępowania Administracyjnego „naruszenie porządku podczas organizacji i przeprowadzenia imprez masowych”.

Sąd w Homlu już nie raz skazywał Łarysę Szczyrakową. Tylko w 2016 r. wobec niezależnej dziennikarki prowadzono pięć spraw na podstawie paragrafu 22.9 KPA za „pracę bez akredytacji” i „nielegalny wyrób produkcji medialnej”. Dwie z nich zostały umorzone, trzy zakończyły się skazaniem na grzywnę w wysokości ponad 900 zł.

12 marca dwie ekipy jadące relacjonować protesty w Rohaczowie i Bobrujsku były zatrzymane przez patrole drogówki. Funkcjonariusze sugerowali, że należące do nich pojazdy są albo skradzione, albo niesprawne. Jednak nie mając realnych podstaw do zatrzymania, byli zmuszeni dziennikarzy wypuścić.

Mniej szczęścia miała ekipa Biełsatu relacjonująca protest w Orszy. Operator Aleś Barazienka i reporterka Kaciaryna Andrejewa relacjonowali na żywo akcję zatrzymania białoruskiego opozycjonisty Pawła Siewiaryńca. W pewnym momencie sami zostali oskarżeni o blokowanie ruchu i zabrani na komisariat. Dziennikarze mimo zatrzymania nie przerwali jednak transmisji, prowadząc ją nawet w budynku milicji. Kaciaryna Andrejewa spędziła noc w areszcie, w poniedziałek 13 marca została skazana na grzywnę w wysokości 30 kwot bazowych – ok. 1500 zł.

14 marca w Homlu dziennikarza Biełsatu zatrzymywały dwa radiowozy.  Jadącego samochodem Kastusia Żukouskiego zatrzymał patrol drogówki. Po chwili nadjechało wsparcie w postaci jeszcze jednego radiowozu. Po sprawdzeniu dokumentów dziennikarzowi nie pozwolono odjechać. Z jego relacji wynika, że milicjanci nie wiedzieli, co mają dalej robić i czekali na jakiś rozkaz „z góry”. Ponieważ rozkaz nie przyszedł – dziennikarza po 40 minutach przetrzymywania wypuszczono.

Pochodzący z Homla Kastuś Żukouski także jest częstym celem białoruskiej milicji i wymiaru sprawiedliwości. Podczas wykonywania swojej działalności był zatrzymywany ponad 20 razy, skazywany na ogromne grzywny za pracę bez akredytacji i atakowany przez prowokatorów. Po kolejnym procesie w maju ubiegłego roku na znak protestu dziennikarz zaszył sobie usta.

15 marca w okolicach Grodna, gdzie miał odbyć się kolejny protest, pod pretekstem sprawdzenia dokumentów nasza ekipa była dwukrotnie zatrzymywana przez drogówkę i przetrzymywana po kilka godzin w ich własnym samochodzie.

Relacjonujący dla Biełsatu protesty w Rohaczewie i Mohylewie Jauhien Merkis dostał wezwanie na milicję. W wezwaniu uściślono, że ma on stawić się na komendzie  w charakterze osoby, przeciwko której toczy się postępowanie według Kodeksu ds. Wykroczeń. Nie uściślono jednak, z jakiego artykułu i w jakiej konkretnie sprawie.

Mimo groźby realnych represji dziennikarze Biełsatu nadal będą prowadzić transmisje na żywo z miejsc wydarzeń.  Dziennikarze przy pomocy smartfonów i łączności internetowej prowadzą transmisje na żywo z akcji ulicznych, docierając nawet do najmniejszych miejscowości. Biełsat TV daje możliwość wypowiedzenia się ich uczestnikom bezpośrednio do kamery, pokazuje przebieg akcji i interwencje milicji. Cieszące się ogromną popularnością transmisje są pokazywane w czasie rzeczywistym na antenie stacji i na stronie internetowej belsat.eu. Kulminacyjna akcja protestu jest planowana w Mińsku na 25 marca. W tym dniu przypada wielkie święto wolnej Białorusi – rocznica proklamowania w 1918 roku Białoruskiej Republiki Ludowej – pierwszego w nowożytnej historii państwa białoruskiego.

KR/ Biełsat TV

Czytaj także:

Łukaszenka: „Na Białorusi praw człowieka jest nie mniej niż w UE”

„Bandytyzm na poziomie państwowym!” Rodziny zatrzymanych w Dzień Konstytucji przyszły pod areszt

Wszyscy winni: sądowy taśmociąg nabiera obrotów

Zobacz też
Komentarze