Byłemu kandydatowi na prezydenta nadal grozi od 5 do 15 lat


Opozycyjny polityk Aleś Michalewicz, który niedawno wrócił z wyganiania nadal jest oskarżony o wywołanie zamieszek podczas powyborczej demonstracji opozycji 19 grudnia 2010 r.   

Michalewicz został zatrzymany po rozbitej brutalnie powyborczej demonstracji 19 grudnia 2010 r. Potem po wypuszczeniu z aresztu poskarżył się na tortury jakich doświadczył w więzieniu i uciekł z kraju  z obawy, że KGB nie daruje mu takiej szczerości. Na początku września postanowił wrócić do kraju.

Pozostali kandydaci opozycji oskarżeni o to samo co Michalewicz zostali ułaskawieni przez Łukaszenkę, jednak przedtem zostali skazani i odsiedzieli część wyroku.

Michalewicz, który uciekł z kraju nadal ma status oskarżonego. Polityk po przyjeździe napisał wniosek o umorzenie sprawy karnej, jednak nie dało to rezultatów.  Michalewicz następnie odwołał się do decyzji prokuratury

„Zaskarżyłem do prokuratury decyzję w sprawie odmowy umorzenia sprawy karnej. Prokuratura przesłała skargę do Komitetu Śledczego, który powinien przeanalizować działania samego siebie. Zbadał sprawę i nie wykrył  naruszeń. Mówiąc krótko – mój status się nie zmienił: oskarżają mnie o „masowe niepokoje społeczne” – od 5 do 15 lat” – napisał dziś polityk na swoim profilu facebooka.

Michalewicz został aresztowany 20 grudnia 2010 r. po rozbiciu przez OMON powyborczej demonstracji opozycji. Następnie przesiedział dwa miesiące w areszcie i został zwolniony, by odpowiadać z wolnej stopy. Polityk po uwolnieniu zwołał konferencję prasową i opowiedział o torturach i próbach werbowania do współpracy z KGB. Po kilku daniach polityk w tajemnicy opuścił Białoruś i przeniósł się do Czech gdzie otrzymał status uciekiniera politycznego. Wrócił na Białoruś 8 września br.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze