Brześć: milicja zabroniła wstążeczek św. Jerzego


Ukarano kierowców, a brzeskiemu dziennikarzowi Alesiowi Lauczukowi podziękowano za „aktywną pozycję obywatelską”. Zawiadomił on milicję o rosyjskich flagach i pomarańczowo-czarnych wstęgach, którymi pracownicy miejscowych służb komunalnych ozdabiają swoje auta.

Milicja nieoczekiwanie dla samego Lauczuka nie tylko nie zignorowała zawiadomienia, ale wysłała też do niego list z potwierdzeniem, że kierowcy zostali pociągnięci do odpowiedzialności administracyjnej za używanie niezarejestrowanej symboliki.

„Ta wstążka stała się symbolem wojny na Ukrainie, a kiedy widzę rosyjską flagę na samochodzie, to odczuwam zagrożenie, bo tak samo zaczynało się w Abchazji. Dlatego jedyna możliwość, aby tego się pozbyć to własna pozycja obywatelska” – tłumaczy Lauczuk.

„Wstążeczka gieorgijewska” po raz pierwszy znalazła się na odznaczeniach Imperium Rosyjskiego jeszcze przed I wojną światową. W związku Radzieckim podobnej – gwardyjskiej – używano jako elementu odznaczeń za zwycięstwo nad Niemcami. Ale teraz stała się ona symbolem wojny w Donbasie, a niedawno Rada Najwyższa Ukraina przyjęła ustawę, zgodnie z którą za noszenie wstążeczki św. Jerzego lub jej demonstrowanie można zostać ukaranym grzywną. Za drugim razem grozi już 15 dni aresztu.

Używanie wstążeczki św. Jerzego jest niepożądane również na Litwie i w Gruzji. Na Białoruski już od kilku lat delikatnie zamienia się ją na czerwono-zieloną, z kwiatem jabłoni pośrodku.

„Dziś nie jest jeszcze za późno, aby mówić o tym, że „wstążka gieorgijewska” na terytorium Białorusi jest nie do przyjęcia. Żyjemy w niepodległym kraju i proponujmy swoje symbole, które demonstrują męstwo i bohaterstwo białoruskiego narodu już w obecnych czasach” – uważa historyk Ihar Kuzniacou.

Jego zdaniem z propozycją dotyczącą nowej, białoruskiej wstęgi powinny wystąpić struktury pozarządowe, jeżeli nie chcą one, aby zajęło się tą sprawą państwo lub sąsiedni kraj.

Nastassia Chrałowicz, Biełsat

Zobacz też
Komentarze