Białoruski OMON pobił dziennikarza i aktywistów w budynku sądu


W poniedziałek w sądzie mińskiej dzielnicy „Frunzeńska” milicja pobiła Pawła Dobrowolskiego dziennikarza portalu TUT.by, który relacjonował proces artystów graffiti zajmujących się malowaniem patriotycznych murali.

Podczas rozprawy dwóch aktywistów związanych z opozycyjnym Młodym Frontem: Pawau Siarhej i Maksim Szacik rozwinęli transparent z napisem „Nie dla politycznych prześladowań” i zaczęli wykrzykiwać „Sztuka nie zbrodnia”, a dziennikarz zaczął nagrywać to przy pomocy kamery.

Milicjanci wywlekli całą trójkę do sąsiedniego pomieszczenia i zaczęli bić i kopać po ciele i głowie. Wszystko trwało ok. 20 minut. Według relacji dziennikarza, funkcjonariusze mieli zupełnie ignorować pokazywaną przez niego legitymację. Biciem zajmowali się ubrani po cywilnego funkcjonariusze OMONu (odpowiednik polskiego ZOMO), którzy przyszli do sądu w charakterze świadków w sprawie.

Po pobiciu dziennikarz i dwójka aktywistów trafiła, spędziła kilkanaście minut leżąc na podłoże twarzą do ziemi, a następnie zostali przewiezieni do rejonowego komisariatu, gdzie spisano protokół o naruszeniu kodeksu postępowania administracyjnego. Trójka została oskarżona o naruszenie powagi sądu, oraz niepodporządkowanie się poleceniom milicji. Następnie wieczorem  w budynku sądu, w którym wszystko się zaczęło odbyła się w ekspresowa rozprawa.

Dziennikarz TUT.by oraz Maksym Szacik zostali skazany na grzywnę w wysokości prawie 9,5 mln białoruskich rubli (ok. 1,8 tys. zł), Pawał Siarhej ma do zapłacenia ponad 10,5 mln rubli  – ponad 2 tys. Wyrok wydała sędzia Maria Jarochina.

Portal TUT.by, w którym pracuje pobity dziennikarz w odróżnieniu np.  od Biełsatu jest medium pracującym na podstawie akredytacji państwowej, i jego pracownikom według białoruskiego, prawa należy się ochrona prawna.

Jb/ www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze