Białoruski film w holywoodzkim stylu okazał się kasowym niewypałem


https://www.youtube.com/watch?v=KrCrbD6dgSA

Białoruskie władze wydały na angielskojęzyczny film „My, bracia” (ang. We, brothers) 2,5 mln. dol. Mimo  zatrudnienia holywoodzkich gwiazd, w pierwszym tygodniu film miał zarobić jedynie 5 tys. dolarów.

Białoruski reżyser Andrej Kurejczyk na swoim profilu Facebooka, powołując się na „sprawdzone źródło” podał informację, że w ciągu pierwszego tygodnia dystrybucji film zarobił jedynie 5 tys. dol.

„Dla porównania dobry holywoodzki, czy rosyjski film zarabiają tygodniowo 100 tys. Hity nawet 300-400 tys. „”My, bracia” – to nie tylko najgorszy film w historii białoruskiego kina, ale także przynoszący największe straty”. „Ministerstwo Kultury (Białorusi – Belsat.eu) straciło co do kopiejki 2,5 mln dol. – dodaje reżyser.

Anglojęzyczny film, który na początku miał nosić tytuł „Abel”, a potem „Kod Kaina”  opowiada o relacjach dwóch braci w kontekście współczesnej historii Białorusi. Fragment fabuły dzieje się na tle wydarzeń z 10 grudnia 2010 r., gdy przeciwko sfałszowanym wyborom w Mińsku protestowało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. W czasie demonstracji doszło do sprowokowanej przez tajniaków próby wdarcia się do budynku rządu – co stało się pretekstem do brutalnego ataku sił OMONu na demonstrantów i aresztowaniem ponad 700 osób, a także falą represji wobec opozycji.

Jeden bohaterów filmu – oficer służb specjalnych, będąc w ścisłym kontakcie z prezydentem kraju pacyfikuje demonstrację i ratuje kraj od katastrofy. Film został sfinansowany ze środków białoruskiego Ministerstwa Kultury i nieprzypadkowo jego dystrybucja rozpoczęła się w przeddzień wyborów prezydenckich na Białorusi. W zdjęciach demonstracji wykorzystano kilka tysięcy darmowych statystów-członków prołukaszenkowskiej organizacji młodzieżowej BRSM. W lutym ubr. przedstawiciele białoruskiej opozycji wysłali list do amerykańskich aktorów m.in. Sharon Stone i brata Julli Robert – Erica z prośbą o wstrzymanie się od udziału w produkcji.

„19 grudnia 2010 r. władze brutalnie rozbiły pokojową akcję protestu przeciwko sfałszowaniu wyborów na Białorusi. Ponad tysiąc demonstrantów zostało zatrzymanych tej nocy. Siedmiu z dziewięciu kandydatów znalazło się w więzieniu KGB. Setki ich zwolenników zostało nieludzko zbitych. Do dziś w więzieniu znajduje się kandydat na prezydenta Mikoła Statkiewicz, który otrzymał najsurowszy wyrok 6 lat więzienia. Do dziś w naszym kraju wydawane są politycznie motywowane wyroki.” – napisali wtedy opozycjoniści.

Mimo tego niepowodzenia, białoruskie władze nie ustają w próbach zawojowania światowego rynku filmowego. W lipcu Białoruś odwiedził francuski aktor Gerard Depardieu. Jednym punktów wizyty było spotkanie z Łukaszenką. W efekcie wg. relacji rosyjskiej gazety Izwiestia, Łukaszenka osobiście nakazał przeznaczyć 2 mln dol. na film poświęcony francuskim lotnikom walczącym w Rosji podczas II wojny światowej, w którym Depardieu ma grać jedną z ról.

Czytaj więcej>>> „Izwiestia”: Łukaszenka przeznaczył 2 mln dolarów na film z Depardieu

jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze