Białoruski drobny handel jest niszczony w interesach oligarchów Łukaszenki?

video

Miński hipermarket „Karona”, który należy do przybliżonego do Aleksandra Łukaszenki biznesmena Pauła Tapuzidysa, aktywnie poszerza asortyment odzieży, obuwia oraz sprzętu AGD. W planach ma rozpowszechnienie tego modelu handlu w innych regionach kraju.

Jedną z głównych przeszkód, która stoi na drodze do sukcesu „Karony”, „Euraoptu” lub „Prastoru”. Który należy do innego przyjaciela Łukaszenki – Juryja Czyża – są tysiące drobnych handlowców, którzy sprawnie reagują na potrzeby rynku i zapełniają go tanimi towarami z importu.

„Z tego, że indywidualni przedsiębiorcy będą musieli zwinąć działalność, jest pewna korzyść dla pewnych grup wielkiego biznesu, które działają lub planują działalność w branży handlu artykułami przemysłu lekkiego. Wiemy, że niektóre sieci handlu detalicznego chciały utworzyć ponad 100 sklepów w regionach” – nie ukrywa Wiktar Marhiełau, przewodniczący Konfederacji Przedsiębiorców.

Ale walczyć o portfele klientów miejscowi postanowili nie konkurując cenami lub asortymentem, ale działaniami administracyjnymi – korzystając z osobistych kontaktów z przywódcą państwa. Jak przyznał sam Paweł Tapuzidys w październikowym wywiadzie dla „Naszej Niwy”, Aleksander Łukaszenka podpisał dekret nr 222 właśnie pod jego wpływem:

„Kiedy zabroniono nam handlować piwem i wódką po 22:00, wstałem i powiedziałem: Aleksandrze Ryhorawiczu, to nie w porządku. I on od razu ze mną się zgodził, decyzję odwołano. Mówiłem: ludzi trzeba przyuczać, żeby konsument kupując kurtkę mógł być pewny jakości jej ocieplenia. I tam stanąłem na swoim, i tam.”

Według przedstawicieli środowisk biznesu, certyfikowanie towarów uczyniono tak drogim, że jednoosobowa działalność gospodarcza w sferze handlu stała się stratna, dlatego indywidualni przedsiębiorcy masowo odmawiają wykonywania tego obowiązku. Uruchomiono więc inspekcje – podatkową i sanitarną. Zdaniem Margieława, takie posunięcia nikomu – oprócz wspomnianej grupy biznesmenów – się nie opłacają:

„Szczególnie dramatyczna jest sytuacja na prowincji, gdzie bardzo ostro stoi kwestia zapewnienia ludziom towarów pierwszej potrzeby. Traci budżet – zwłaszcza budżety lokalne.”

Co o tym sądzą sami klienci, zapytaliśmy mieszkańców Mińska:

„Skoro jest monopolista, to może on odpowiednio zawyżać ceny.”

„My, jako klienci, oczywiście żałujemy. Dlatego, że na bazarach nam się opłaca kupować.”

Na uwagi w tej kwestii Aleksander Łukaszenka odpowiedział jednak zjadliwym ostrzeżeniem:

„Od pierwszego stycznia ich miodowe lata się skończyły… I muszą oni zrozumieć, że certyfikowanie towaru, którą wprowadziliśmy, to tylko pierwszy krok” – oznajmił prezydent.

Władze zapowiadają, że po prostu chcą wyrównać warunki biznesu dla wszystkich. Ale specjaliści podkreślają, że w żadnych innych kwestiach rząd nie chce wyrównywać tych warunków dla przedstawicieli wielkiego i małego biznesu.

„W zasadzie wszystkim jest dziś trudno. Ale jasne, że nie ma dziś równych warunków. Indywidualnym przedsiębiorcom nie daje się bezpłatnie placów pod budowę hipermarketów. Bo oni nie mają 20 mln dolarów. Indywidualnym przedsiębiorcom i małemu biznesowi nie robi się zniżek o 50 proc.” – przypomina Marhiełau.

Władze przypominają zaś o swoich zobowiązaniach wobec partnerów z Unii Euroazjatyckiej. Tylko, że od własnych indywidualnych przedsiębiorców rosyjskie władze nie tylko nie wymagają certyfikowania towarów, lecz w ogóle ogłosiły moratorium na kontrole małego biznesu.

Stanisłau Iwaszkiewicz, Biełsat

Zobacz też
Komentarze