Białoruska prokuratura ma pytania do szefa Rossielchoznadzoru


Siergiej Dankwert. Zdj. youtube.com

Siergiej Dankwert zapowiada, że w najbliższym czasie raczej nie wybierze się do Mińska.

Przewodniczący Rossielchoznadzoru, czyli Federalnej Służby ds. Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego dostał oficjalne zapytanie z białoruskiej prokuratury.

„Przyszedł papier z prokuratury, a dalej następują zwyczajne procedury” – powiedział Dankwert.

Potwierdził też, że to reakcja Mińska na wprowadzony przez Rossielchoznadzor zakaz sprowadzania do Rosji wyrobów z szeregu białoruskich zakładów produkcyjnych.

14 lutego kierowana przez Dankwerta agencja ograniczyła wwóz do Rosji wyrobów pochodzących z czterech białoruskich zakładów przetwórstwa mięsnego. Powodem miały być poważne naruszenia przepisów weterynaryjnych. Tydzień wcześniej zakazano wwozu wołowiny i jej przetworów z terenu obwodu mińskiego.

Stało się zaraz po tym, gdy białoruskie MSW poinformowało, że wszczyna szereg postępowań wyjaśniających dotyczących urzędników Rossielchoznadzoru, którzy mogli działać „na szkodę państwa białoruskiego”.

To z kolei była reakcja na publiczne wystąpienie Aleksandra Łukaszenki, który 3 lutego zażądał wszczęcia sprawy karnej wobec Siergieja Dankwerta, którego agencja utrudnia dostawy białoruskiej żywności na rosyjski rynek.

Sam Dankwert podkreślił dziś, że w najbliższym czasie nie planuje wyjazdów na Białoruś.

cez, belsat.eu/pl wg lenta.ru

Czytajcie również:

Zobacz też
Komentarze