Białoruska prasa przeciw „historycznemu rewizjonizmowi”


O „historycznym rewizjonizmie” ze strony polskiego ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny pisze w komentarzu dotyczącym rocznicy wyzwolenia Auschwitz publicysta białoruskiej państwowej gazety „Zwiazda”.

Bardziej stonowany artykuł zamieszcza organ prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki „SB. Biełaruś Siegodnia”, podkreślając jednak, że „Oświęcim to nie miejsce do dyskusji”.

Komentator „Zwiazdy” Alaksandr Szpakouski pisze, że wydawałoby się, iż rocznica wyzwolenia Auschwitz powinna stać się „progiem, za którym politycy i przywódcy państw zostawiają swoje spory i ambicje”, a jednak znane daty i wydarzenia historyczne są przeinaczane przez współczesnych polityków i „wpisują się w bieżące spory geopolityczne”.

Zepchnąć Rosję?

Wyraża on przekonanie, że słowa szefa polskiej dyplomacji na temat żołnierzy ukraińskich wyzwalających obóz w Auschwitz „wynikają z dawno wypracowanej strategii historycznego rewizjonizmu, którego celem jest pozbawienie narodów sowieckich prawa do Wielkiego Zwycięstwa i zepchnięcia w ten sposób Rosji do drugoplanowej, podrzędnej roli w stosunkach z Zachodem”.

Szpakouski pisze, że państwa Zachodu przeznaczają znaczne środki na publikowanie licznych „historycznych falsyfikacji”, w których twierdzi się, że Stalin był na równi z Hitlerem winien rozpętania wojny, zaś sama wojna była konfrontacją dwóch totalitarnych reżimów, która skończyła się nie wyzwoleniem narodów, tylko „zamianą jednej okupacji na drugą”.

Kontrola przestrzeni informacyjnej

Zastanawiając się, jak w tej sytuacji „zachować świadomość narodową”, Szpakouski podkreśla, że „jedyną szansą przeciwstawienia się zmasowanemu kłamstwu i dezinformacji jest dobra, kreatywna praca społeczeństwa w sferze wychowania młodzieży oraz kontrola własnej przestrzeni informacyjnej”.

Białoruś pomijana

Komentator zarzuca przy tym „cywilizowanej społeczności”, że „po faryzejsku wystrzega się zapraszania na uroczystości związane z Wielką Wojną Ojczyźnianą przywódców Białorusi, chociaż naród białoruski, który stracił 3,6 mln ludzi (czyli więcej niż wszystkie państwa zachodniej Europy razem wzięte), nawet nie potrzebuje »uznania« swoich zasług, bo prawo do zwycięstwa i suwerenności Białorusini zdobyli krwią przodków”.

Także „SB. Biełaruś Siegodnia” wraża ubolewanie, że „niestety bardzo wiele osób trzeba dziś uczyć historii od nowa”. Nie wymienia jednak polskiego polityka z nazwiska, pisząc jedynie, że „nie będziemy dziś mówić o tych, którzy wywołali w ostatnich dniach niestosowne i niemądre dyskusje „na temat tego, kto wyzwolił Auschwitz. „Oświęcim to nie miejsce do dyskusji!” – podkreśla dziennik.

Gazeta pisze m.in., że agencje informacyjne „jako o wielkim osiągnięciu powiadomiły, że kanclerz Niemiec na ceremonii upamiętnienia ofiar Oświęcimia przypomniała, kto wyzwolił więźniów obozów koncentracyjnych”.

„SB” przytacza też m.in. słowa Stevena Spielberga w Krakowie o konieczności mierzenia się znów z nietolerancją i o potrzebie zachowania pamięci o Auschwitz.

W artykule przypomniano również słowa rzecznika białoruskiego MSZ Dźmitrego Mironczyka, że zbrodnie popełnione przez nazistów w obozie śmierci na zawsze pozostaną w pamięci białoruskiego narodu, który zapłacił milionami istnień ludzkich za wyzwolenie Europy od „brunatnej dżumy”.

„Narody Europy powinny uczynić wszystko, co możliwe, by wydarzenia, do których doszło w latach 1940-1945 w polskim Oświęcimiu nigdy więcej się nie powtórzyły” – cytuje gazeta Mironczyka.

Jb/Biełsat/pap

www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze