Białoruska armia nie planuje rezygnować z poboru


Minister obrony Białorusi Andrej Raukou wypowiedział się przeciwko wprowadzeniu w jego kraju armii kontraktowej, uznając to za przedwczesne. Mówił o tym we wtorek wieczorem w kanale telewizyjnym Biełaruś 1.

„Aby zrozumieć, czy warto przejść na system kontraktowy, należy spojrzeć na państwa, gdzie wybuchła wojna. Nie trzeba daleko sięgać. Weźmy Ukrainę. Przez kilka lat przechodzili tam z armii poborowej na armię kontraktowa. Ale jak tylko to (tzn. konflikt na Ukrainie – PAP) się zaczęło, wszyscy przeszli na służbę poborową” – oznajmił Raukou.

Według niego mówienie o przejściu na armię zawodową jest przedwczesne i niewłaściwe. Jak podkreślił, pobór pozwala w bardzo krótkim czasie przygotować niezbędny zapas mobilizacyjny.

„Te osoby, które odbyły służbę wojskową z poboru, są następnie przenoszone do rezerwy i uznawane za specjalistów przygotowanych do tego, by można ich było wykorzystać w okresie wojny” – uzasadnił minister.

Dodał, że nie oznacza to, iż Białoruś całkowicie rezygnuje z kontraktów w wojsku. „Nie przeczymy, że powinniśmy zwiększyć składową kontraktową, ale w najbliższym czasie będzie oczywiście pobór” – oświadczył.

Minister wspomniał także o zjawisku „fali” w białoruskim wojsku. Według niego jest to przenoszenie do wojska zachowań z życia cywilnego.

„Podejmujemy środki, przy pomocy który wykorzeniamy to haniebne zjawisko. Ale to wciąż nie wystarczy. Tam, gdzie fala się pojawia, należy podejmować środki nadzwyczajne” – oświadczył.

Na Białorusi pojawiają się co jakiś czas informacje o nowych przypadkach fali. Np. na początku lutego prasa niezależna powiadomiła, że dwóch poborowych zbiegło z jednostki w Brześciu z powodu bicia i gróźb ze strony starszych stażem. W lipcu 2015 r. skazano na 5 i pół roku pozbawienia wolności sierżanta za spowodowanie poważnych uszkodzeń ciała żołnierza. Niższy wyrok – 2 lat – zapadł na początku bieżącego roku za pobicie poborowego.

Jb/ WWW.belsat.eu/pl/ za PAP

Zobacz też
Komentarze