Białorusini oskarżają Straż Graniczną o znęcanie się nad Czeczenami

video

Na polsko-białoruskiej granicy wciąż koczują czeczeńscy uchodźcy. Uciekli z kraju, który współpracuje z rządem Łukaszenki, dlatego na Białorusi nie mogą czuć się bezpiecznie. Jednak droga na Zachód jest dla nich zamknięta.

Pomogli bezpośrednio ponad dwustu osobom, czterdziestu innym udzielili konsultacji. Zebrali i rozdali setki kilogramów pomocy humanitarnej, organizowali wydarzenia w Brześciu oraz wysyłali pytania i skargi do instytucji międzynarodowych. Aktywiści misji Human Constanta, która na Białorusi pracuje z uchodźcami z Północnego Kaukazu, przedstawili roczne sprawozdanie ze swojej pracy.

– Sytuacja była bardzo poważna. Tam było kilka tysięcy osób, które utknęły w Brześciu, a strona polska – naruszając swoje zobowiązania międzynarodowe – nawet nie wpuściła ich na swoje terytorium, by mogli poprosić o status uchodźcy – zaznaczył Andrej Suszko, współzałożyciel Human Constanta.

Uciekinierzy z Kaukazu Północnego, a głównie są to Czeczeni, na Białorusi oficjalnie uznawani się za “przymusowych migrantów”. Główny problem czeczeńskich uchodźców według obrońcy praw człowieka Eniry Branickiej polega na tym, że strona polska zwyczajnie nie daje im możliwości zostać oficjalnie uchodźcami. Oficjalnie, to znaczy najpierw poprosić o status uchodźcy, a potem go otrzymać.

Wyjazdy z Brześcia do Terespola prawie zawsze kończą się powrotem

– Zgodnie ze standardami międzynarodowymi, strażnicy graniczni powinni przyjąć dokumenty i dalej mają one być rozpatrzone itd. Ale pogranicznicy zwyczajnie ignorują ich wnioski. I nasz monitoring świadczy o tym, że poza tym, że ignorują ich prawa, w wielu przypadkach oni zwyczajnie znęcają się nad tymi ludźmi – dodaje Enira Branicka.

W związku z tym aktywiści Human Constanta nawet wysłali do Europejskiego Komitetu Praw Człowieka cztery skargi na Polskę. Dodatkowo nieprzyjemności spotykają czeczeńskich uciekinierów i po białoruskiej stronie granicy. I nie chodzi jedynie o brak ciepłych ubrań i ciepłego jedzenia u ludzi, którzy nie planowali zatrzymywać się tu na długo.

Białoruś niebieskooka i niebezpieczna

Na terenie Białorusi swobodnie czują się rosyjskie, a więc i czeczeńskie służby specjalne, przed represjami ze strony których uciekają migranci.

Do mediów dotarło przynajmniej kilka przypadków deportacji uchodźców na prośbę służb Kadyrowa. Między innymi dlatego uzyskanie ochrony państwa białoruskiego można uznawać za zwodnicze.

W ciągu 2018 roku Białoruś planuje przyjąć nie więcej niż 800 wniosków o status uchodźcy.

O sytuacji czeczeńskich uchodźców w Brześciu opowiadaliśmy już w sierpniu 2016 roku. NAPISY PL

Walery Ruselik, PJ/Biełsat, zdjęcie noizz.pl

Zobacz też
Komentarze