Białoruscy ochotnicy w Donbasie nie chcą amnestii

video

Gest lidera kampanii “Hawary praudu” [“Mów prawdę” – red.] nie został doceniony. Andrej Dzmitryjeu zaproponował amnestię dla wszystkich Białorusinów walczących na Ukrainie. A grupa taktyczna “Biełsaruś” się na to nie zgadza. Walczą oni po stronie Ukrainy, a Dzmitryjeu chciałby objąć amnestią także sojuszników separatystów.

– Policzymy się z tymi, którzy walczą, gdy tylko wrócą do kraju – powiedział Alaksandr Łukaszenka. – Jeżeli poszedłeś walczyć, czyli zabijać, nie ważne czy po stronie Donbasu, czy przeciwko niemu, to porozmawiamy z tobą.

Łukaszenka nazywa wszystkich walczących po stronie Donbasu najemnikami i nie jeden raz polecał stróżom prawa zająć się tymi, którzy wrócą do ojczyzny. Lider kampanii “Hawary praudu” uważa takie podejście za niekonstruktywne.

– Dla nas najważniejsze jest dać drugą szansę tym, którzy uważają, że popełnili błąd i chcą wrócić. Bo teraz ci ludzie, gdy zdecydują się na powrót, od razu powinni iść za kraty.

Z taką propozycją Dzmitryjeu poszedł do Prokuratury Generalnej i komisji w parlamencie. Póki urzędnicy milczą, politykowi odpowiedziała grupa taktyczna “Biełaruś”, która zbiera Białorusinów broniących niepodległości Ukrainy.

– My, żołnierze grupy taktycznej “Biełaruś” stoimy po stronie ludu ukraińskiego, i nie potrzebujemy bajek o amnestii, jak i samej amnestii. Białorusini walczący po stronie Ukrainy, nie mają możliwości powrotu do Ojczyzny. Ale ci, którzy walczą po stronie kolaborantów z Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych, bez problemów odwiedzają Białoruś.

Według ochotników, na Ukrainie walczą nie tylko z prorosyjskimi bojownikami, ale i za Białoruś. Dzmitryjeu uważa, że są to zbyt śmiałe słowa.

– Dziś na Ukrainie nie prowadzi się wojny za Białoruś. A to jest po prostu propaganda, która uzasadnia, dlaczego oni się tam znajdują. Tak samo, jak i u tych, którzy walczą np. za Świętą Ruś – twierdzi Dzmitryjeu.

Wcześniej minister spraw wewnętrznych Białorusi Ihar Szuniewicz szacował liczbę białoruskich ochotników po ukraińskiej stronie na 100 do 300 osób. Według niego po stronie DRL i ŁRL walczy trzy razy więcej białoruskich obywateli. A zapytani na ulicy Białorusini uważają, że ich rodacy nie mają o co walczyć po dowolnej stronie frontu:

– Ci, którzy walczą tam na kontrakcie, to już “sprzedani Białorusini”. I pewnie tam zostaną.
– Wszyscy powinni być na swojej ziemi i w domu.
– Trzeba się zastanowić, co motywuje takich ludzi. Jakiś poryw duszy, wtedy możliwa jest amnestia. Jeżeli walczą za pieniądze, to sadzać ich za kraty.

Ale skazują ich nie według artykułu “najemnictwo”. Stanislau Hanczarou, pseudonim “Terror-Maszyna”, bojownik batalionu “Azow” otrzymał w marcu 7 lat więzienia za “rozpalanie waśni narodowych”.

– Czym się tam zajmowałeś? – pyta na nagraniu śledczy.
– Działalnością wolontariacką.

Bojownika “Prawego Sektoru” Tarasa Awatarawa skazano na 5 lat za przewóz broni z Ukrainy na Białoruś. O ile w sprawie “Terror-Maszyny” pytań do służb nie ma, to pojawia się sprawa niekaranych sojuszników separatystów.

– Gdyby taka amnestia się pojawiła, to dałaby powód do dumy wszystkim tym, którzy walczą po stronie separatystów, bo teraz praktycznie nia są karani – mówi Wital Rymaszeuski z Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji. – Nasze prawo działa jednostronnie.

Sama propozycja ogólnego ułaskawienia już wywołała gorący spór. Wydaje się jednak, że jest ona niepotrzebna – jednych i tak nie karzą, a drudzy w nią nie wierzą.

Zobacz także: Białoruski ochotnik z Donbasu otrzymał w Polsce status uchodźcy 

Usiewaład Szlykau, Biełsat

Zdjęcie: grupa taktyczna “Biełaruś”

Zobacz też
Komentarze