Białoruś – kraj szczęśliwych rozwodników


Na Białorusi rozpada się połowa małżeństw. Przy tym 90 proc. rodzin uważa się za szczęśliwe.

Świadczą o tym wyniki badań socjologicznych dotyczących życia rodzinnego. Jest ono przeprowadzane dwa razy do roku.

Czy to nie paradoksalne, że przy wielkiej liczbie rozwodów (w co drugim małżeństwie), aż 89,2 proc. respondentów nazwało swoje rodziny szczęśliwymi?

– Nie ma tu sprzeczności, wręcz na odwrót: rodziny są szczęśliwe, dlatego że panuje swoboda rozwodów. Ludzie dość łatwo zawierają związki, lekko je rozwiązują i tworzą nowe. Nie ma konieczności życia w złych stosunkach. Dlatego, gdy para weszła w związek, to ocenia go jako szczęśliwy – uważa Natalla Sasnouskaja, pracownik naukowy Instytutu Socjologii Narodowej Akademii Nauk Białorusi.

Badacze przepytali 1,5 tys. respondentów, próbując wyjaśnić, co składa się na wyobrażenie o szczęściu rodzinnym. Statystyki pokazują, że nie jest ono związane ze stabilnością materialną. Najważniejsze dla Białorusinów okazują się dobre warunki mieszkaniowe, stosunki z mężem lub żoną, z rodzicami i teściami. Socjolodzy twierdzą, że nie można z matematyczną dokładnością przedstawić idealnego przepisu na szczęście. Jednak każda grupa wiekowa ma swoje preferencje.

Na przykład, dla młodzieży do 25 roku życia najważniejsze są relacje z rodzicami. Można to wytłumaczyć tym, że Białorusini najczęściej do ok. 24 roku życia mieszkają w domu rodziców.

W starszej grupie wiekowej – gdy ludzie żenią się, rodzą i rozwodzą – za najważniejsze składniku dobrobytu rodzinnego Białorusini uważają dobre kontakty z dziećmi, współmałżonkiem i pozycję społeczną.

Oddzielnie należy rozpatrywać mieszkańców Białorusi w wieku 45-60 lat. Dla nich kontakty z dziećmi przestają być tak ważne – na pierwsze miejsce wychodzi składnik materialny, ale także stosunki z partnerem i, znów, z rodzicami. Po 60 roku życia o szczęściu rodzinnym decydują stosunki z współmałżonkiem.

Zobacz także:

NM, belsat.eu, za SB. Biełaruś Siegodnia

Zobacz też
Komentarze