Białoruś chce po cichu znacjonalizować producenta bielizny Milawitsa


Może to zagrozić właścicielowi spółki – firmie SFG notowanej na giełdach w warszawiej i tallinie.

Chodzi o Silvano Fashion Group (SFG) – firmę należącą do estońskiego biznesmena Tomasa Toola operującą m. in. na rynkach krajów bałtyckich, Białorusi, Ukrainy i USA. SFG posiada 81 proc. akcji białoruskiego przedsiębiorstwa.

Jak poinformował portal Jeżedniewnik Miński Komitet Wykonawczy – administracja białoruskiej stolicy wysłała pismo z gryfem „tajne” do innego współwłaściciela Milavitsy – państwowego koncernu Biełlegprom. Urzędnicy miejscy chcą, by w najbliższym czasie zwołać radę nadzorczą Milavitsy w celu „omówienia mechanizmów wejścia Mińskiego Komitetu Wykonawczego do spółki”. Taką wolę miał bowiem wyrazić białoruski premiera Michaił Miasnikowicz.

Według portalu TUT.by władze mińska rozesłały również pisma do 600 akcjonariuszy z propozycją odsprzedania swoich akcji. Władze Milavitsy miały zniechęcać ich do sprzedaży wypłacając dywidendę. Już wcześniej o sytuacji w firmie dyskutowano na posiedzeniu rządu. Białoruskim władzom nie podobał się skonfliktowanie się kierownictwa przedsiębiorstwa z dystrybutorami wyrobów firmy w Rosji, co wpłynęło na spadek eksportu.

Jednak według ostatnich danych producent nie radzi sobie źle. Producent bielizny w 2014 roku zwiększył dochód prawie o jedną czwartą. Firma otworzyła we wrześniu nowoczesne centrum logistyczne.

Na Białorusi już przedtem dochodziło do udanych prób wymuszonych nacjonalizacji prywatnych zakładów. Zarówno tych, które radziły sobie słabo jak i przynoszących sukcesy. W 2012 r. na osobiste polecenie Łukaszenki odebrano większościowy pakiet akcji amerykańskiemu udziałowcowi fabryk słodyczy Spartak i Komunarka. Pretekstem było również „utrata rynków zbytu” przez przedsiębiorstwa, które zostały znane za firmy o charakterze strategicznym

Jb/Biełsat/ www.belsat.eu/pl/

Zobacz też
Komentarze