„Bandytyzm na poziomie państwowym!” Rodziny zatrzymanych w Dzień Konstytucji przyszły pod areszt


Relacja na żywo spod  murów aresztu

Dziś krewni i przyjaciele osób zatrzymanych w czasie ostatnich protestów pojawili się pod aresztem Akrescina w Mińsku, by przekazać przesyłki z jedzeniem i ciepłymi rzeczami.

Pod aresztem ludzie stają grupkami, przekładają rzeczy z siatki do siatki, doradzają sobie nawzajem, jakie produkty żywnościowe można przekazać zatrzymanym.

Ojcu Maryny Dubnej, zatrzymanej przez milicję na przystanku autobusowym, łamie się głos ze zdenerwowania. Przyjechał dziś z Brześcia, żeby nie tylko by przekazać paczkę, ale też aby spotkać się z adwokatem.

„W środku białego, dnia w kraju, który chwali się panującym tu spokojem, moją córkę zabierają jacyś ludzie i dokądś wiozą! To jest bandytyzm na poziomie państwowym. W latach 90-ych bandyci nawet tak nie postępowali.”

Alaksej Dubin, ojciec zatrzymanej Maryny Dubiny.

Sama zatrzymana jest jurystką, więc dobrze zna swoje prawa. Jednak podczas łapanki nie było szans czegokolwiek wytłumaczyć.

Pan Aliaksiej dowiedział się o zatrzymaniu córki z Internetu. Potem zadzwonili do niego z obwodowego wydziału spraw wewnętrznych i zadali pytanie: „Czy wie pan, gdzie jest pańska córka?”

„Płacimy podatki na funkcjonariuszy państwowych, którzy powinni dbać o nasze bezpieczeństwo , a oni po prostu wyłapują ludzi ot tak”- wspiera ojca Maryny pracownik państwowej firmy drogowej Wobłdarstroj Jurij Iwanawicz.

Jego kolegę aresztowano w trolejbusie, którym jechał z pracy. W sądzie powiedzieli, że był zamaskowany i do tego przeklinał. Efekt – 12 dni aresztu.

„Jeżeli zatrzymuje funkcjonariusz milicji, niech powie jak się nazywa, niech powie za co zatrzymuje i niech zatrzymuje. A tu po prostu ktoś ubrany po cywilnemu ładuje ludzi do samochodu”

Obydwaj rozmówcy są zgodni, że trzeba pisać odwołania, skargi do Trybunału Europejskiego, ONZ i w ogóle apelować do społeczeństwa.

W tym czasie pracownik aresztu przepuszcza ludzi pojedynczo przez dyżurkę. „Nie bójcie się – wszystkich przyjmiemy” – mówi uprzejmie. A ludzie zgromadzeni pod wejściem potwierdzają, że dziś przejmują wszystkich chętnych, żeby ostawić przesyłkę. I może to zrobić nawet znajomy, choć w regulaminie napisano, że paczki może przekazać jedynie członek rodziny, a pozostali muszą złożyć specjalne podanie.

To jedyny pozytywny moment tej sytuacji.

Wieku obecnych sprawia wrażenia zagubionych. Stresują się.

„Nie chce się mówić, te dni są takie stresujące”

Niektórzy nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. „I tak wszystko jasne, co tu dodawać”. Inni mówią, że potrzebne są zmiany, ale nie chcą mówić jakie.

„Beznadzieja – nie ma co gadać.”

Przyjaciel zatrzymanej Aksany Maliukowej nie wierzy, że Białorusini będą jeszcze protestować, bo wolą milczeć. O zatrzymaniu mówi krótko: „Zwyczajny schemat. Co robić? Czekać, bo co innego?”

Tata Maryny Dubowej zamierza walczyć i zamierza zaskarżyć wyrok przy pomocy adwokata. Jednak nie każdy ma możliwość i wiedzę, jak należy to robić.

Obrończyni praw człowieka Nasta Łojka przypomina, że w przypadku kary aresztu można złożyć skargę kasacyjną w ciągu 5 dni.

„Jeżeli masz wykształcenie prawnicze, możesz zrobić to sam – mówi Nastka Łojka – Inaczej twoi najbliżsi powinni znaleźć adwokata. Jest to skomplikowana i droga procedura. Sama procedura zaskarżenia wyroku trwa około miesiąca, więc ludzie w momencie rozpatrywania kasacji już są na wolności. I dlatego orientujemy nasze działania na wsparcie dla zatrzymanych, poszukiwanie chętnych do przekazywania paczek, kontakt z rodzinami, kontrolę tego, komu grozi sprawa karna, kogo oskarżono o stawianie oporu w czasie zatrzymania.”

„Proces” Franka Kafki trafi do jednego z zatrzymanych

Według obrończyni praw człowieka, w komisariatach i w sądach dochodziło do komicznych wręcz sytuacji. Milicjanci plątali się w zeznaniach, a sędziowie nie zwracali nawet na to uwagi.

To była absolutnie formalna procedura. Nie mająca nic wspólnego z prawem” – podkreśla Łojka.

Weranika Czyhir, jb, PJr belsat.eu

Zobacz też
Komentarze