Antysemicki skandal w Rosji: wiceprzewodniczący Dumy oskarżył Żydów o walkę z Cerkwią


Piotr Tołstoj, fot. politrossija

Nie mijają echa poniedziałkowej wypowiedzi Piotra Tołstoja, na temat przekazania Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Soboru św. Izaaka w Petersburgu. Polityk zasugerował, że krytycy tej decyzji są potomkami czekistów żydowskiego pochodzenia.

„Ludzie będący wnukami i prawnukami tych, którzy niszczyli nasze kościoły, tych którzy wyskoczyli z naganami zza linii osiedlenia w 1917 r. dziś pracują w  bardzo szanowanych miejscach – radiostacjach, organach prawodawczych i kontynuują dzieło dziadów.” – powiedział polityk partii Jedyna Rosja.

Linia czy inaczej strefa osiedlenia była ustanowionym jeszcze przez Katarzynę II obszarem, którego wschodnie granice częściowo pokrywały się ze wschodnią granicą b.Rzeczypospolitej. Była to strefa, po za którą mieszkający tam Żydzi nie mogli emigrować na rdzennie rosyjskie ziemie. Dodatkowo pod koniec XIX w. przymusowo przesiedlono na te obszary Żydów z Moskwy i Petersburga po fali antysemickich pogromów.

Na wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy zareagowało dwóch deputowanych petersburskiego parlamentu. Maksym Reznik określił ją mianem „poziomu jaskiniowca”, a Borys Wiszniewskij zapowiedział złożenie doniesienia w związku „rozniecaniem wrogości międzyetniczej”.

Przedstawiciel Federacji Żydowskich Wspólnot Rosji Aleksandr Boroda nazwał słowa Tołstoja mianem „otwartego antysemityzmu” i oskarżył go o powielanie starego mitu, jakoby za zbrodnie rewolucji październikowej odpowiadali jedynie Żydzi.

„Katorżnicy nie Żydzi”

Potem polityk usiłował się bronić  pisząc w Facebooku, że jego krytycy mają „chorą wyobraźnię”. W obronie kolegi stanął też przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin, który stwierdził, że jest to wydumany problem, a w wypowiedzi Tołstoja nie można się doszukać zarzucanych mu motywów. Jego zdaniem, mówiąc o ludziach zza „linii osiedlenia” Tołstoj miał na myśli „katorżników”.

Słowa Wołodina wyśmiał rosyjski dziennikarz żydowskiego pochodzenia Aleksiej Weniediktow – szef liberalnej radiostacji „Echo–Moskwy” – do którego najprawdopodobniej odnosił się Tołstoj mówiąc o pracownikach radia. Wienediktow poradził Wołodinowi, że skoro uważa, że za linią osiedlenia mieszkali katorżnicy – powinien napisać doktorat z historii.

Tołstoj komentował sprawę przekazania jednego z głównych zabytków Petersburga – Katedry św. Izaaka (ros. Issakijewski Sabor) Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Kościół obecnie należy do państwa i ma status muzeum. W czasach komunizmu znajdowało się tam zresztą muzeum ateizmu. Na plany przekazania świątyni negatywnie zareagowały środowiska inteligenckie.

jb/ www.belsat.eu/pl/ www.mk.ru

Zobacz też
Komentarze