Ambasador Ukrainy o obserwacji manewrów wojskowych na Białorusi:  Zorganizowali nam pokazową farsę


Białorusko-serbsko-rosyjskie "Słowianskie braterstwo-2017" fot. mil.by

Zdaniem ukraińskiego dyplomaty, podczas niedawnych białorusko–rosyjsko-serbskich ćwiczeń wojskowych „Słowiańskie braterstwo -2017”, akredytowani obserwatorzy obejrzeli jedynie przedstawienie. Prawdziwe manewry odbyły się w zupełnie innym miejscu.

Ambasador Ihor Kizim podczas konferencji „Ostrogorski Forum” w Mińsku wezwał białoruskie władze do większej otwartości w związku z wrześniowymi rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami „Zapad-2017”.

Ukraiński ambasador w Mińsku podczas swojego wystąpienia przestrzegł Białoruś przed ignorowaniem zagrożeń zewnętrznych. Przypomniał, że na początku wojny na wschodzie kraju, na Ukrainie doszło do zdrady ze strony części generalicji – nawet ówcześni wiceministrowie obrony posiadali rosyjskie obywatelstwa. Ukraina również pomyliła się w przewidywaniach, zbyt silnie wierząc we wsparcie ze strony wspólnoty międzynarodowej.

Dyplomata przypomniał również, że na Krymie mimo obecności obcych wojsk wojska pograniczne nie otworzyły ognia.

„Propaganda słowiańskiego braterstwa sprawiła, że nie byliśmy w stanie strzelać do rosyjskich żołnierzy” – dodał.

Kizim przypomniał, że obecnie wszystkie kraje wyciągnęły wnioski ucząc się na przykładzie Ukrainy. Uczyniły to, czego sama Ukraina nie dokonała po wojnie rosyjsko-gruzińskiej.

Ambasador wytłumaczył też aktywność NATO u granic Białorusi agresywnym zachowaniem Rosji.

„Co ciekawe, jeżeli w Polsce, czy Litwie organizowane są ćwiczenia NATO, oni jasno deklarują swój zamysł: nie dopuścić do rosyjskiej agresji w Przesmyku Suwalskim” – dodał.

Tymczasem, jego zdaniem, uczestnicy manewrów „Zapad-2017”, do dziś nie poinformowali o celach ćwiczeń. I według norm OBWE, muszą zrobić to najdalej na miesiąc do rozpoczęcia manewrów.

Ambasador w swoim przemówieniu odniósł się też do przejrzystości dopiero co zakończonych manewrów „Słowiańskie braterstwo – 2017”

„Mój wojskowy attaché pojechał tam i dla nich zorganizowali pokazową farsę. Pokazali im inscenizację zatrzymania grupy terrorystów na tamie wodnej. Bardzo dobrze wykonane. Jednak same manewry odbyły się w innym miejscu, gdzie nie zaproszono ani jednego obserwatora – attaché wojskowego. A trzeba było pokazać większą przejrzystość” – dodał.

Jego zdaniem, NATO postrzega Białoruś jako forpocztę Federacji Rosyjskiej – i tego typu manewry wywołują obawy.

Zdaniem dyplomaty, niepokojące jest pojawiające się na Białorusi ukazywanie Ukrainy w złym świetle, jako rozsadnika niestabilności – miejsca, z którego na Białoruś trafiają broń i bojówkarze.

Wspólne ćwiczenia Rosji i Białorusi „Zapad-2017” zaplanowane są na wrzesień i będą przebiegać na terytorium Białorusi. Ma wziąć w nich udział 3 tys. rosyjskich wojskowych i 280 pojazdów. Według rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu – „w pracach nad koncepcją i scenariuszem ćwiczeń zostanie uwzględniona sytuacja związana ze zwiększeniem aktywności NATO w pobliżu granic państwa związkowego (Rosji i Białorusi)”. Niektórzy komentatorzy na Ukrainie w krajach bałtyckich wyrażali obawę, że Rosjanie nie opuszczą terytorium Białorusi po zakończeniu ćwiczeń.

Jb/ belsat.eu  tut.by

Zobacz też
Komentarze