Aleksijewicz: o Białorusi i po białorusku (pełny tekst wystąpienia)


Wystąpienie laureatki nagrody Nobla w dziedzinie literatury, 10 grudnia 2015:

„Dziękuję Akademii Szwedzkiej za wysoką nagrodę, której nie śmiem sobie przyswoić. Pojmuję ją jako pokłon złożony wielu pokoleniom ludzi radzieckich, którzy jeszcze niedawno mieszkali razem w ogromnym kraju ZSRR – marksistowskim laboratorium świetlanej przyszłości. Jako pokłon złożony ich cierpieniom, ich bólowi. Odchodzili w niebyt w stalinowskich łagrach w kopalniach Magadanu i Workuty, dostawali kulę w potylicę w kazamatach NKWD, ginęli na frontach II wojny światowej i innych wojnach, które toczyło imperium.

Wielka idea bezlitośnie pożerała swoje dzieci. Idei nic nie boli. Szkoda ludzi.

W czasie pieriestrojki marzyliśmy o wolności, a znaleźliśmy się w innym punkcie historii. Na obszarze postsowieckim zamiast wolności rozkwitł autorytaryzm różnej maści – rosyjski, białoruski, kazaski… Powoli i niepewnie wydostajemy się spod odłamków „czerwonego” imperium. Jedna z bohaterek mojej książki „Czasy second hand”, której cała rodzina została zesłana na Sybir i tam zginęła, ze łzami w oczach śpiewała, kiedy siedziałyśmy u niej w kuchni:

„Poranek zabarwia delikatnym światłem
Mury pradawnego Kremla
Budzi się wraz z porankiem
Cała radziecka ziemia…

Tętniąca,
Potężna,
Niezwyciężona,
Kraju mój,
Moskwo moja,
Ty zawsze ukochana…”

Przeszłość nie wypuszczała jej ze swojego drapieżnego uścisku. Nauczono ją wierzyć. Żyła w niej jeszcze dziewczynka, której Stalin kiedyś zabrał wszystko, a ona mimo wszystko wierzyła. W co?

Chcę opowiedzieć o moim kraju – Białorusi. W Mińsku na lotnisku, kiedy leciałam do Warszawy, podeszły do mnie dwie młode dziewczyny, płakały: „Dziękujemy Pani! Rozumie Pani, my teraz jesteśmy! Teraz wszyscy wiedzą, gdzie jest Białoruś”. To podziękowanie przekazuję wszystkim wam.

Po przewrocie sierpniowym w 91. roku, kiedy Białoruś uzyskała niepodległość, wyrosło już kilka pokoleń. Każde z nich miało swoją rewolucję, wychodzili na Plac, chcieli żyć w wolnym kraju. Bito ich, wysyłano z kraju, wypędzano z uczelni, zwalniano z pracy. Nasze rewolucja nie zwyciężyła, ale bohaterów rewolucji mamy.

Wolność to nie szybkie święto, jak marzyliśmy. To droga. Długa. Teraz to wiemy.

Wszyscy żyjemy we wspólnym świecie. Nazywa się on Ziemią. W naszym świecie stało się nieprzytulnie. Włączasz telewizor, i tam zachłystując się z zachwytu spiker opowiada o nowych wojskowych samolotach, okrętach… W języku rosyjskim, amerykańskim i w innych.

Znów nastała epoka barbarzyństwa. Epoka siły. Demokracja ustępuje. Przypominają się lata 90… Wtedy wszystkim nam wydawało się – i wam, i nam, że wkroczyliśmy do bezpiecznego świata.

Pamiętam dialogi Gorbaczowa z Dalajlamą o przyszłości, końcu historii… Dziś wszystko to wydaje się pięknym snem. Teraz jesteśmy świadkami nowego starcia dobra i zła. Świadkami i uczestnikami.

Co może sztuka? Celem sztuki jest gromadzenie człowieka w człowieku. Ale kiedy byłam na wojnie w Afganistanie, i teraz, kiedy rozmawiałam na Ukrainie z uchodźcami z Donbasu, słyszałam jak szybko spada z człowieka kultura i wypełza potwór. Obnaża się się bestia. Ale piszę… kontynuuję pisanie.

Piszę, jak uczyli mnie moi nauczyciele, białoruscy pisarze Aleś Adamowicz i Wasil Bykau, których w ten dzień chciałabym z wdzięcznością wspomnieć. Jak uczyła mnie moja ukraińska babcia, która w dzieciństwie recytowała mi „Kobzarza” Tarasa Szewczenki z pamięci.

Piszę, po co? Nazywają mnie pisarzem katastrof, to nieprawda, ja cały czas szukam słów miłości. Nienawiść nas nie uratuje. Tylko miłość. Mam nadzieję…

Na pożegnanie chciałabym, żeby w tej wspaniałej sali zabrzmiała mowa białoruska, mowa mojego narodu:

W pewnej białoruskiej wioseczce stara kobieta odprowadzała mnie ze słowami: „Wkrótce rozejdziemy się z tobą w różne strony. Dziękuję ci, że słuchałaś mnie i zaniesiesz moją bolączkę innym. Proszę cię, kiedy pójdziesz, obejrzyj się na moją chatkę nie jeden, ale dwa razy. Drugi raz człowiek ogląda się nie za obcą stroną, ale już z sercem…”

cez, belsat.eu/pl wg. nobelprize.org

Zobacz też
Komentarze