Albo ukradkiem, albo bez nazwisk – państwowe media o pretendentach do prezydentury


Którym źródłom informującym o przebiegu kampanii wyborczej ufać? Kto, jak i o kim pisał podczas etapu zbierania podpisów? Eksperci Białoruskiego Zrzeszenia Dziennikarzy (BAŻ) zaprezentowali wyniki monitoringu pierwszej części kampanii wyborczej w mediach.

Obiektem ich uwagi stały się ogólnokrajowe i regionalne stacje telewizyjne i radiowe, wydania drukowane i główne informacyjne serwisy internetowe.

Tegoroczna cecha wspólna dla mediów państwowych i prywatnych to marginalizacja pretendentów do urzędu prezydenta.

„Media państwowe nie starają się do ich prezentacji z imienia i nazwiska, bardzo często prezentuje się ich albo ukradkiem, albo w ogóle nie wymienia się ich nazwisk” – zwraca uwagę Aleś Ancipienka, szef grupy monitoringu.

A z jakich źródeł czerpią wiedzę o kampanii wyborczej zwykli obywatele?

„Nie dowierzałbym żadnym mediom, oprócz własnej intuicji i rozmów ludzi na ulicach… Wybory na Białorusi to niezła komedia” – mówi uczestnik naszej sondy ulicznej. – „Telewizja, gazety. A w ogóle z konkurentów dla naszego „Baćki” nie widzę żadnego. Chciałoby się oczywiście zobaczyć. Niedawno było tu jakieś spotkanie, zaraz ich rozpędzili” – opowiada przed kamerą inny. „Przede wszystkim to telewizja białoruska, oczywiście. Pierwszy kanał, drugi… Oraz w innych wiadomościach” – zdradza nam kolejny.

Tymczasem jak wynika z monitoringu, pierwszy kanał państwowej telewizji poświęcał wyborom (czyli głównemu wydarzeniu politycznemu na Białorusi) nie więcej czasu niż wiadomościom sportowym. Państwowe media informowały przede wszystkim o działalności Centralnej Komisji Wyborczej, komisji terytorialnych i władz lokalnych. Kandydaci opozycyjni od samego początku kampanii nie byli szczególnie przedstawiani.

„Robi się to, aby nie popularyzować tych kandydatów, żeby nie pomagać ich rankingom popularności. Dlatego, że jeśliby takie czy inne nazwisko zabrzmiało państwowej TV, to jasne, że to nazwisko ludzie zaczęliby rozpoznawać” – wyjaśnia Barys Harecki, rzecznik prasowy BAŻ.

Jak można było oczekiwać, najczęściej w państwowych mediach zjawiało nazwisko i tak znanego wszystkim kandydata – Aleksandra Łukaszenki.

W tym roku państwowa prasa dostrzegła działalność niezależnych obserwatorów na wyborach – z ramienia WNP i OBWE. Taką uwagę do obserwatorów międzynarodowych eksperci tłumaczą nie sympatią, ale spadkiem kursu białoruskiego rubla i wewnętrznymi kłopotami gospodarczymi, których nie da się rozwiązać bez pomocy struktur międzynarodowych.

Tacciana Ułasienka, «Biełsat»

monitoring mediów o wyborach na Białorusi

Zobacz też
Komentarze