„Sportowcy- sabotażyści” odpowiedzą za klęskę


Minister sportu Białorusi Aleh Kaczan oświadczył w środę na posiedzeniu kierownictwa ministerstwa, że niektórzy białoruscy sportowcy na Olimpiadzie w Londynie „świadomie pokazali słabe wyniki”. „Przyczyny są badane” – dodał.

„Kto teraz zwróci państwu te środki?”

Od ministra dostało się też trenerom. „Trenerzy bardziej starali się uchronić sportowców przed urazami niż ukierunkowywać ich na walkę. Wszyscy widzą istotne błędy głównych trenerów. Ministerstwo finansowało przygotowania kadry w pełnej objętości. Kto teraz zwróci państwu te środki?” – grzmiał minister.

„Pojechali po kasę”

Osobno ministerstwo zamierza się zając sprawą lekkoatletów, którzy na Olimpiadzie odpadli w eliminacjach, a 15 sierpnia na startach w zawodach komercyjnych pokazali znacznie lepsze wyniki niż osiągnięte w Londynie. Wiceprezes Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ihar Zaiczkou tak skomentował te wyniki – „pojechali po kasę”.

„Plan medalowy od Łukaszenki”

Przed igrzyskami w Londynie białoruscy sportowcy otrzymali plan medalowy z rąk prezydenta Aleksandra Łukaszenki, który szefuje również białoruskiemu Narodowemu Komitetowi Olimpijskiemu — nie mniej niż 25 medali. Ostatecznie zdobyli 12.

Komentatorzy na łamach prasy opozycyjnej nie szczędzą zjadliwych uwag obecnemu procesowi polowania na czarownice i szukania winnych „tragedii białoruskiego sportu”. Proponują między innymi wprowadzenie do kodeksu karnego artykułu za świadome unikanie złotych medali olimpijskich i sabotaż sukcesów sportowych ojczyzny.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze