Siarhej Kawalenka napisał prośbę o uwolnienie pod presją


Odsiadujący karę 2 lat i 1 miesiąca więzień polityczny, według relacji żony, miał napisać w czerwcu jednozdaniową prośbę o wypuszczenie znajdując się pod silną presją administracji mohylewskiej kolonii karnej.

Żona skazanego Alena Kawalenka skończyła właśnie trzydniowe widzenie z mężem, w którym uczestniczył również ich ośmioletni syn Walencin.

„Obiecali mu, że do 3 lipca będzie razem z rodziną i on napisał jedno zdanie „Proszę mnie ułaskawić”” – poinformowała Alena Kawalenka. Według niej, by wymusić zgodę męża, wsadzono go do karceru za rzekome łamanie regulaminu, w którym przeciekał dach a w oknach brakowało szyb i do środka lała się woda. „By nie zamarznąć musiał w nocy wstawać po 5-6 razy, by wykonywać ćwiczenia fizyczne. Przychodzili wtedy po kilka razy dziennie i nakłaniali do podpisania prośby o ułaskawienie. Chcieli żeby napisał, że to co zrobił nie było czynem politycznym ale chuligańskim.”

Kobieta wątpi czy jej mąż opuści szybko więzienie. „Miał podobno już sześć razy naruszyć regulamin – zrobili wszystko, by nie objęła go amnestia – jako więźnia z premedytacją łamiącego więzienne zasady.”

Alena Kawalenka podkreśliła, że maż nie wyrzekł się swoich poglądów i swoich czynów nie żałuje .

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze