Anatol Labiedźka do obserwatorów OBWE: nie ma sensu obserwować naszych wyborów


„Radzę im żeby lepiej spotkali się z Zmicerem Daszkiewiczem albo innymi więźniami politycznymi.” – uważa lider opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej – Anatol Labiedźka.

Białoruś podczas wrześniowych wyborów ma nawiedzić misja obserwacyjna OBWE. Białoruskie władze zamknęły biuro organizacji w Mińsku jednak, mimo to organizacja utrzymuje kontakty z przedstawicielami reżimu. Ostatnio wiedeńską konferencje organizacji odwiedziła szefowa białoruskiego CKW Lidia Jermoszyna, mimo że znajduje się na unijnej liście osób objętych zakazem wjazdu na teren Wspólnoty.

„Gdyby u nas były jakieś wybory wizyta obserwatorów miałby sens. A u nas już któryś z rzędu rok nie ma wyborów a tylko prowadzona bez żadnych zasad kampania wyborcza.” – podkreśla opozycjonista w rozmowie z Biełsatem. „Co u nas można nadzorować? Pracę Ministerstwa Handlu – bo w białoruskich komisjach wyborczych sprzedaje się tanie piwo czy kawę, ilość milicjantów?”Polityk podkreśla, że w obecnych warunkach na Białorusi nie ma wolnych wyborów i nie można prowadzić kampanii wyborczej.

Zdaniem Labiedźki, białoruskie władze przyzwyczaiły się, że międzynarodowi obserwatorzy OBWE po każdych wyborach oceniają negatywnie proces wyborczy „Trzeba dać Mińskowi jasny sygnał: jeśli jesteście zainteresowani, żeby organizacja uznała te wybory za legalne i demokratyczne – zmieńcie prawo. I wtedy je uznamy – powiemy wszystko wspaniale i będziemy na was czekać w Zgromadzeniu Parlamentarnym OBWE” – dodaje polityk. Białoruś jest bowiem wykluczona z prac Zgromadzenia.

Wybory na Białorusi odbędą się 23 września. Tradycyjnie w wyborach biorą udział przede wszystkim kandydaci nominowani przez proreżimowe organizacje i partie. Do udziału w komisjach nie są praktycznie dopuszczani przedstawiciele opozycji.

Białoruś

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze