Aresztowany za coś, czego oficjalnie nie było


Białoruskie KGB aresztowało kolejną osobę rzekomo zamieszaną w sprawę „pluszowego desantu w Mińsku i Iwieńcu przez szwedzkich pilotów małej awionetki, która nielegalnie przekroczyła granicę litewsko-białoruską 4 lipca br. — poinformował we wtorek portal charter97.org

Według informacji dziennikarzy portalu, już od 11 dni w areszcie KGB w Mińsku przebywa Siarhiej Baszamirau — biznesmen, który zajmuje się wynajmem mieszkań w Mińsku na krótki termin, głównie obcokrajowcom. Miał on wynająć mieszkanie Szwedom, którzy z ziemi wspierali logistycznie akcję kolegów w awionetce. To dzięki ich akcji na Mińsk i Iwieniec spadło około 800 małych pluszaków na spadochronach. Każdy miał napisy nawołujące białoruskie władze do poszanowania wolności słowa.

Szwedzi — zarówno piloci, jak i grupa wsparcia, bezpiecznie opuścili kraj, natomiast Siarhieja Baszamirowa aresztowano. Jest — według nieoficjalnych informacji — oskarżony z art. 371 paragraf 3 białoruskiego Kodeksu Karnego – „Nielegalne przekroczenie granicy państwa dokonane przez zorganizowaną grupę”. Artykuł ten przewiduje karę do 7 lat więzienia.

W ubiegłym tygodniu białoruski KGB oskarżył z tegoż artykułu 20-letniego fotografa Antona Surapina — za to, że jako pierwszy umieścił na swojej stronie internetowej zdjęcia szwedzkich pluszaków. W poniedziałek spotkał się z nim adwokat, który potwierdził, że Surapin jest podejrzanym w tej sprawie.

Jako jej największy paradoks białoruskie media opozycyjne wymieniają fakt, że do tej pory ani białoruskie służby graniczne, ani białoruska armia nie potwierdziły faktu naruszenia przestrzeni powietrznej kraju w dniu 4 lipca. Oficjalni przedstawiciele obydwu resortów starannie uchylają się od jakichkolwiek komentarzy w tej sprawie, zasłaniając się brakiem informacji.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze