Siawieryniec – wzorowy więzień białoruskiego reżimu(reportaż)


Dziennikarz Biełsatu odwiedził Pawła Siawieryńca – opozycjonistę skazanego za uczestnictwo w demonstracji po wyborach prezydenckich na trzy lata prac poprawczych.

Wolne świnie pastora

Wieś Kuplin, w której odbywa karę trzech lat ograniczenia wolności – tak zwanej „chemii” – opozycyjny polityk, jeden z liderów białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji Paweł Siawieryniec trudno nazwać wsią. To zamieszkałe przez więźniów męskiej kolonię karnej oraz pastora-baptystę resztki sowieckiej jednostki wojskowej. Krajobraz jest odpowiedni – ruiny dawnej świetności – na wzór „armiejski”.

Na wjeździe widnieje stela z mocno wyblakłym profilem Lenina – którą zdobi odręczny napis z czasów współczesnych: skup warzyw – 30 metrów. Trudno o lepszą reklamę. Pod stelą spaceruje wolno kilka macior z licznym kwiczącym przychówkiem – świnie pastora mają o wiele więcej swobody niż setka więźniów speckomendatury numer 7. Delegacja opozycyjnego Białoruskiego Związku Dziennikarzy wysiada z samochodu i przekracza jej bramy.

„Skazany wkroczył na ścieżkę zdecydowanej poprawy”

Więzień Siawieryniec jest jednym z najbardziej wzorowych – mówi dyżurny oficer. W kwietniu tego roku kierownictwo komendatury wydało nawet opinię, że „skazany wkroczył na ścieżkę zdecydowanej poprawy” – ale mimo tego więzienna „góra” nie zgodziła się na jego przedterminowe zwolnienie po odbyciu połowy z trzech lat kary.

Paweł jest więc dalej pracownikiem fizycznym w znajdującej się nieopodal firmie prywaciarza, który zaopatruje w części zamienne okoliczne kołchozy. Za podwójną cenę w stosunku do wartości rynkowej – ale szybko i niezawodnie. Pieniądze są i tak państwowe – więc nikt ich nie liczy. Za to kiedy z „obłasti” przyjeżdża inspekcja – żaden traktor nie stoi w garażu – wzorcowa gospodarka.

Opozycjonista oprowadza nas po terytorium speckomendatury – za płot mu nie wolno. Te oto wybite kraty – to wynik niedawnej nocnej eskapady jednego rezydenta po alkohol – tak bardzo chciał się napić, że nawet mury puściły – śmieje się. Nasze dane paszportowe łącznie z numerami telefonów stacjonarnych są spisane – możemy więc usiąść by porozmawiać na ganku – pod czujnymi okiem kamer strażników.

Wojna o wódkę

Ochrona daje żyć – mówi Paweł. Nie ma zbyt ostrego rygoru. Znaczna część pozbawionych wolności codziennie jest wywożona do pracy na pola kołchozowe – 10 godzin harówki za równowartość 100 dolarów na miesiąc, które idą na pokrycie zasądzonych wyrokami szkód. Ale i z takich wyjazdów udaje się więźniom czasem przemycić gorzałkę. Schowki alkoholowe na terytorium speckomendatury są oczywiście codziennie przeszukiwane, a ich zawartość niszczona. Ta nieustająca gra administracji i więźniów to rodzaj lokalnego sportu.

Laptopy zabrali – smartfona -nie

Przed pojawieniem się Pawła kilkoro więźniów miało nawet własne laptopy – ludzie oglądali przeważnie na nich filmy. Ale wraz ze zjawieniem się jedynego „politycznego” administracja komendatury laptopy odebrała – i zamknęła w sejfie. „Żebyś nie zainstalował tutaj zdalnego centrum kierowania opozycją” – powiedzieli. Ale smartfona Pawłowi nie odebrali – bo grunt to wykonać prikaz – żadnych komputerów!

Dlatego w tym, co dzieje się w kraju wzorowy więzień Siawieryniec jest obeznany lepiej od nas. Regularnie pisuje artykuły do opozycyjnej „Naszej Niwy” o życiu prowincji i współwięźniów w cyklu „Białoruska głębia”. Po dwóch godzinach rozmowy oddało nam się na chwilę uśpić czujność wartowników – i nagrać wypowiedź Pawła na temat zatrzymania Andrzeja Poczobuta – sprawy, która w ostatnich czasach oburzyła go najbardziej.

Tuż po ukryciu kamerki, z bramy komendatury wyszedł patrol – oficer i dwoje więźniów z „aktywu” – tych, co ściśle współpracują z administracją. Skierowali się w naszą stronę – trzeba było się żegnać. Paweł jeszcze zdołał powiedzieć, że pozwolono mu zostać więziennym bibliotekarzem – wszelkie książki mile widziane. Te, które przywieźli członkowie naszej „delegacji dziennikarzy” zostały przyjęte z wdzięcznością. Przed nim ciągle jeszcze półtora roku „ścieżki zdecydowanej poprawy”.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

www.Belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze