Dokumenty Lebiediewej mogą pomóc w odnalezieniu białoruskij listy katyńskiej


Listę nazwisk 1996 oficerów polskiej armii rozstrzelanych z rozkazu Stalina na Białorusi w roku 1940 odnalazła w Moskwie w Państwowym archiwum wojskowym historyk Natalia Lebediewa — poinformowała w środę wieczorem Gazeta Wyborcza. Później okazało się, że dokument był wcześniej znany historykom m.in. z ośrodka KARTA.

KARTA: To tylko księgi ewidencji konwojów

Ośrodek zajmujący się badaniem i dokumentowaniem historii XX wieku, zaprzeczył, jakoby ujawniony dokument był częścią tzw. „białoruskiej listy katyńskiej.

„Wykaz znaleziony przez prof. Lebiediewą to „Księgi ewidencji osób odkonwojowanych w latach 1939–1940 przez konwoje specjalne 15. brygady wojsk konwojowych NKWD ZSRR (stacjonującej w Białoruskiej SRR)” – napisał Ośrodek w specjalnym oświadczeniu

„Dokument ten odnalazł w Rosyjskim Państwowym Archiwum Wojskowym (RGWA) w Moskwie na początku lat 90. dr Aleksander Gurjanow ze Stowarzyszenia „Memoriał”, badając materiały archiwalne wojsk konwojowych w związku z opracowywaniem katalogu transportów deportacyjnych (opublikowanego w „Karcie” nr 12/1994) i podał sygnaturę Jędrzejowi Tucholskiemu, ówczesnemu wicedyrektorowi Centralnego Archiwum MSWiA, który oficjalnie zamówił kserokopię dla archiwum i udostępnił egzemplarz Ośrodkowi KARTA do prac badawczych „Indeksu Represjonowanych”.

Wysłani na śmierć?

Zdaniem Gazety Wyborczej Spis zawiera imiona, nazwiska i imiona ojca osadzonych w więzieniach NKWD w Brześciu, Pińsku, Baranowiczach, Grodnie, Białymstoku oraz innych miastach białoruskich znajdujących się pod kontrolą Armii Czerwonej według stanu na 5 marca 1940 roku.

„Od dawna podejrzewałam, że śladów tego, co historycy nazywają „białoruską listą katyńską” trzeba szukać w archiwach 15-tej brygady wojsk konwoju więziennego, która w roku 1940 była rozmieszczona na Białorusi i transportowała więźniów NKWD do stolicy republiki. Przeczucia mnie nie myliły”- powiedziała profesor Lebediewa, która jest członkiem polsko-rosyjskiej komisji do spraw trudnych.

Białoruska lista katyńska okazała się tabelą wypełnioną odręcznie przez jedną osobę z danymi osobowymi więźniów konwojowanych przez żołnierzy 15-tej brygady na wiosnę 1940 roku. Zawiera ona także informacje skąd i dokąd konwojowano aresztowanych polskich oficerów grupami po kilkadziesiąt osób. Ponad 1800 z 1996 ludzi z białoruskiej listy trafiło do Mińska. Według profesor Lebiediewej 99 procent z nich rozstrzelano w Mińsku.

Łukaszenka: U nas nie zabito ani jednego Polaka

Wcześniej urzędnicy białoruscy zgodnie stwierdzali, że białoruskiej listy katyńskiej nie istnieje. Podczas konferencji prasowej 23 grudnia 2011 prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka odpowiadając na pytanie polskiego dziennikarza oświadczył, że „ani jednego Polaka na terytorium Białorusi nie zabito”. „Mieliśmy jedynie punkty tranzytowe” – dodał.

Wtórowali mu państwowi archiwiści. Uładzimir Adamuszka, dyrektor Departamentu do spraw archiwów i sprawozdawczości ministerstwa sprawiedliwości w maju br. powiedział: „Wiedzą państwo, czemu istnieją tak zwane rosyjska oraz ukraińska lista, a białoruskiej nie ma? Bo nikt jej nie składał, ponieważ były tworzone w miejscach, w których bezpośrednio dokonywano represji przeciwko tym obywatelom (…) Bardzo aktywnie badaliśmy ten problem — Białoruskiej listy nie ma w przyrodzie i być nie może” – cytowała państwowego archiwistę rozgłośnia Radio Swaboda.

Wysypisko na masowym grobie

Gdzie mogą spoczywać prochy ofiar NKWD rozstrzelanych w okolicach Mińska? Białoruski historyk Ihar Kuźniecou przypuszcza, że może to być wioska Traścianiec, znajdująca się tuż za dzisiejszą obwodnicą Mińska. Po wojnie władze sowieckiej Białorusi rozlokowali w miejscu przedwojennych masowych kaźni olbrzymie wysypisko śmieci by zatrzeć ślady stalinowskich zbrodni.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze