Kolega zabitego pilota: złe paliwo mogło uszkodzić silniki


Ryhor Buchtarewicz – były pilot wojskowy i kolega pilota zabitego we wtorkowej katastrofie SU 25 zastanawia się nad przyczynami katastrofy.

W wyniku wtorkowej katastrofy samolotu SU 25 – czasowo wstrzymano loty białoruskiego lotnictwa wojskowego w celu przeprowadzenia kontroli. Zdaniem Bucharewicza, który kolegował się z zabitym pilotem jeszcze w czasach studenckich, wyłączenie się naraz dwóch silników, co było przyczyną katastrofy, zdarza się bardzo rzadko.

Wybuch czy złe paliwo?

Jego zdaniem upadek samolotu, na którym pilot trenował latanie na małych wysokościach, to efekt albo wybuchu o nieznanych przyczynach albo zatankowania paliwa nie trzymających norm. „Na początku lot odbywał się bez przeszkód, samolot działał jak trzeba, ale jak tylko do silników dostało się niewłaściwe paliwo – aparatura przestała działać” – powiedział w rozmowie z Biełsatem. Jeśli to prawda – to zdaniem emerytowanego majora lotnictwa, odpowiada za to obsługa naziemna.

„Bardzo ciężko rozbić taki typ samolotu, bo ma on bardzo dobrą mechanikę – ciężko go nawet wprowadzić w korkociąg” – podkreśla.

Wojskowy skrytykował porządki panujące w białoruskim wojsku. „Wszystko polega nie na profesjonalizmie, ale na osobistym oddaniu przełożonemu i szukaniu wygody. Pilota nie można awansować na podstawie jego lojalności wobec przełożonego, tylko na podstawie jego profesjonalizmu.” – komentuje.

Bucharewicz podkreślił również, że tak intensywne ćwiczenia lotnicze, które na Białorusi zaczęły w kwietniu, nie odbywały się nawet w czasie ZSRR, gdy nie obowiązywały ograniczenia w zużyciu paliwa.

Poprzednia katastrofa białoruskiego samolotu wojskowego MiG 29 miała miejsce we wrześniu 2010 r., zginęła w niej dwójka doświadczonych pilotów. 25 listopada ub. r. na ziemię spadł śmigłowiec Mi-24. Również w sierpniu 2009 r. podczas pokazu Air Show w Radomiu na ziemię spadł białoruski SU 27 – życie straciło wtedy dwóch pilotów.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze