Sąd nad działaczami ZPB odroczony – czy władze chcą wyciszyć sprawę?


W piątek białoruska milicja brutalnie rozbiła demonstrację nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi przeciwko rusyfikacji polskiej szkoły – zatrzymano ponad 20 osób – ich sprawy przekazano do sądu….

Milicja zapomina o protokołach zatrzymań

Grodzieńscy sędziowie nie otrzymali na czas protokołów milicji i dali dwa miesiące na uzupełnienia dokumentacji. Jeden z zatrzymanych dziennikarzy i działacz ZPB Andrzej Poczobut w rozmowie z PAP uznał odroczenie procesów za sytuację niezwykłą. „Widocznie władze z jakiegoś powodu uznały, że lepiej nie organizować tego procesu teraz. Być może doszły do wniosku, że rozgłos piątkowych zatrzymań i brutalnego rozpędzenia wiecu był nadmierny i lepiej przeprowadzić te procesy osobno” – sugeruje Poczobut.

W czasie demonstracji zatrzymano m.in. Mieczysława Jaśkiewicza i Renatę Dziemiańczuk. Działacz ZPB Igor Bancer jeszcze tego samego dnia został skazany na 13 dni aresztu. Osoby zatrzymane przed rozpoczęciem pikiety, w tym Jaśkiewicza, zwolniono bez spisywania protokołu. Pozostałym nakazano stawienie się w sądzie w poniedziałek i wtorek.

Piątkowa pikieta, która odbywała się bez zgody władz, została rozbita przez milicję. „Ludzi zabierano do autokarów, wynoszono (trzymając) za ręce i za nogi, rwano ubranie. Było sporo osób starszych, w wieku 60-70 lat” – opowiadała prezes ZPB Andżelika Orechwo. Według Poczobuta Związek złożył cztery wnioski o zgodę na zorganizowanie pikiety, ale wszystkie zostały przez władze odrzucone. Jednym z zatrzymanych był współpracujący z Biełsatem Jan Roman, którego milicja zatrzymała zanim dotarł na demonstrację.

Lekcje po rosyjsku w polskiej szkole

Orechwo na początku maja informowała, że władze Grodna podjęły decyzję o ulokowaniu w polskiej szkole nr 36 klas rosyjskojęzycznych ze szkoły nr 27 w tej samej dzielnicy. Podkreślała, że byłby to „pierwszy krok ku likwidacji szkoły”.

Szef wydziału oświaty urzędu dzielnicowego w Grodnie Siarhiej Łamieka uzasadniał w rozmowie z PAP potrzebę przeniesienia klas rosyjskojęzycznych do polskiej szkoły znacznym wzrostem liczby klas w szkole nr 27, które już nie mieszczą się we własnym budynku.

„Dlatego pomyśleliśmy o ewentualności ulokowania dwóch klas pierwszych w innej placówce edukacyjnej” – powiedział. Jak zapewnił, byłoby to rozwiązanie tymczasowe, które ma odciążyć szkołę nr 27 do czasu wybudowania nowej szkoły w dzielnicy. Podkreślił, że kwestia zmiany statusu szkoły z polskim językiem nauczania „nie była, nie jest i nie będzie podnoszona”.

Klas rosyjskojęzycznych nie można w szkole umieścić bez zgody właściciela budynku, czyli uznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi, który jeszcze nie podjął decyzji w tej sprawie.

Władze chcą załatwić problem „po cichu”

Orechwo powiedziała PAP, że nieuznawany przez władze ZPB obawia się, że jeżeli decyzja nie zostanie podjęta i ogłoszona teraz, to może dojść do próby wprowadzenia klas „po cichu”.

„Oficjalny ZPB zapowiada cały czas, że podejmie decyzję na swojej Radzie. Ale mamy już koniec roku szkolnego. Wszyscy liczą pewnie na to, że sprawa ucichnie, a na jesieni dzieci przyjdą do szkoły i zobaczą, że są też klasy rosyjskojęzyczne” – powiedziała.

Ambasada RP na Białorusi w maju wystosowała do białoruskiego MSZ notę z pytaniem o zamiary dotyczące polskiej szkoły w Grodnie. „Chcemy znać oficjalne stanowisko władz” – podkreślał w rozmowie z PAP konsul polski w Grodnie Andrzej Chodkiewicz. Jak dodał, wypowiedzi w tej sprawie dzielnicowego kuratora w Grodnie Siarhieja Łamieki nie mają oficjalnego charakteru. W szkole polskiej w Grodnie uczy się 383 dzieci.

Biełsat za PAP
www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze