Pokrzywdzeni przez białoruskie sądy protestują


W czwartek ponad 30 białoruskich obywateli , który uważają się pokrzywdzonych przez białoruski system sądowniczy, usiłowało spotkać się z białoruskim prezydentem lub szefem jego administracji Uładzmiriem Makejem. Z wizyty nic nie wyszło, bo grupa nie została wpuszczona dalej niż do biura podawczego prezydenta. Inicjatywa, jak podkreślają jej uczestnicy, nie ma charakteru opozycyjnego, a niesprawiedliwe wyroki nie maja podłoża politycznego.

Pokrzywdzeni poprzednio starali się spotkać prezydentem, gdy przebywał on parlamencie 8 marca, gdzie wygłaszał swoje przemówienie, by przekazać mu list w którym opisują swojej problemy. Jednak, według ich relacji, zostali odesłani wtedy do administracji prezydenta.

Na miejscu jednak przedstawiciel administracji Ihar Łomonosau odmówił spotkania – grupa spędziła pięć godzin w biurze podawczym i na koniec została odprawiona z kwitkiem. Pokrzywdzeni powołują się na artykuł 40 konstytucji, który daje prawo osobiste lub kolektywnego zwrócenia się do przedstawicieli władz, na których nakłada się obowiązek odpowiedzi. 8 maja – grupa chciała również wręczyć Łukaszence oprawioną treść 40 artykułu konstytucji – by przypomnieć mu o swoich prawach.

Protestujący podkreślili, że na Białorusi sądy działają nie na podstawie prawa ale wydawanych niejawnie telefonicznych zarządzeń z góry. To dlatego sędziowie ich zdaniem wydają niesprawiedliwe wyroki.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze