Biedny białoruski prezydent?


Oficjalnie białoruski prezydent zarabia jedynie 2,8 tyś dol. miesięcznie. Łukaszenka poinformował o tym podczas swojego poniedziałkowego orędzia dla narodu. Według danych TV Mir, w krajach postradzieckich jest to niższa pensja prezydencka – mniej więcej podobne pieniądze otrzymuje za swoją pracę ukraiński lider – 2,5 tys. dol. Po 900 euro zarabiają prezydenci Armenii i Turkmenistanu. Na czele listy pozostaje prezydent Azerbejdżanu z pensją 18,7 tys. dol. następnie prezydent Rosji – 9 tys. dol.

Pracownicy amerykańskiej ambasady ocenili, że niejawny majątek białoruskiego prezydenta wynosi 9 mld. dol. Tak wynika z ujawnianych przez Wikileaks depeszy z mińskiej placówki. Zdaniem twórców skandalizującego reportażu „Chrzestny baćka”, pokazanego w 2010 roku w rosyjskiej TV, pieniądze te pochodzą z opłat za tranzyt i reeksport towarów do Rosji, konfiskat, łapówek od biznesu, a także pieniędzy uzyskiwanych od białoruskich oligarchów Jurija Czyża i Uładzimira Piefciewa, których firmy podlegają unijnym sankcjom.

Zdaniem białoruskiego ekonomisty Leanida Zajki, na razie unijne sankcje niezbyt uderzyły Łukaszenkę po kieszeni „To na razie jedynie demonstracja. Zachód wysłał sygnał, że w przyszłości może zagrozić jego dochodom”. Ekonomista uważa, że wielkość nieoficjalnych aktywów Łukaszenki zależy również od sytuacji na rynku. I tu upatruje narzędzie nacisku na Łukaszenkę ze strony Zachodu.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze