Kolejny zabytek poszedł z dymem


W okolicach Nowogródka, we wsi Usialiub we wtorek doszczętnie spłonęła zabytkowa siedziba rodu O’Rourków — informuje portal nn.by. Większa część budynku była drewniana, dlatego ogień strawił niemal wszystko, łącznie z dachem. Przyczyną pożaru było najprawdopodobniej zaprószenie ognia przez bezdomnych, którzy upodobali sobie opuszczony budynek na nocleg.

Pożar wybuchł we wtorek około szóstej rano, o godzinie dziesiątej na miejscu był już potomek właścicieli Aleg O’Rourk, który starał się o zwrot zabranego przez władzę sowiecką w roku 1939 rodowego mienia. Ale według jego relacji — nie było już czego ratować.

Władze Białorusi wystawiły mocno podniszczoną przez czas i okolicznych mieszkańców siedzibę O’Rourków na aukcję za cenę początkową w wysokości 10 tysięcy dolarów. Jednak chętnych do udziału w aukcji nie było — potomek właścicieli z zasady nie chciał zapłacić ani grosza za to, co według niego i tak należy do jego rodziny. Innych kupców odstraszała konieczność przeprowadzenia kosztownej renowacji zabytku.

«Teraz sprzedadzą zgliszcza za jedną płacę minimalną » – powiedział Aleh O’Rourke po pożarze. Jego rodowa siedziba podzieliła los niszczejących dworków szlacheckich zabranych byłym właścicielom i znajdujących się w rękach państwa białoruskiego. Teoretycznie są to chronione prawem zabytki, ale w rzeczywistości nikt ich nie chroni.

Białoruś w swoisty sposób dba o również o siedziby wielkich rodów magnackich. Do prowadzonych tam remontów generalnych wykorzystuje się materiały nie mające nic wspólnego z duchem epoki takie jak plastikowe okna czy beton. Dotyczy to zwłaszcza zamków w Mirze i Nieświeżu. Było to niejednokrotnie krytykowane przez konserwatorów zabytków. Zdaniem komentatorów władze w ten sposób właśnie dokonują niszczenia białoruskiej spuścizny historycznej z epoki Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Michał Janczuk (TV Biełsat)
www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze