Sannikau: napisałem prośbę o ułaskawienie, by uniknąć prowokacji


Wypuszczony kilka dni temu z więzienia białoruski opozycjonista potwierdził przypadki nacisków jakich doświadczył. „Miałem wrażenie, że ze mną mogą zdarzyć się bardzo poważne rzeczy – nawet śmierć” – powiedział podczas konferencji prasowej w Mińsku.

Polityk podkreślił, że podpisał prośbę o ułaskawienie, by „uniknąć prowokacji”. Sannikau nie chciał odpowiadać na pytania o okoliczności napisania listu do Łukaszenki. „Napisałem wniosek o ułaskawienie. Napisałem, że proszę o okazanie ludzkich uczuć. Zrobiłem to świadomie. Nic więcej nie chcę komentować.” – dodał.

Opozycjonista przypomniał, że dwukrotnie napisał prośbę o łaskę: 20 listopada i w grudniu ub.r po konfekcji prasowej Aleksandra Łukaszenki, której przysłuchiwał się w radiu. I tylko po sporządzeniu drugiego listu wywierany na niego nacisk się zmniejszył.

Sannikau został w weekend wpuszczony podwitebskiej kolonii karnej „Wićwa 3” na podstawie ukazu prezydenta. Opozycjonista został w sobotę ok. 18 wywołany z celi z rzeczami – i jak sądził w celu przeniesienia do innej kolonii karnej, jak miało to miejsce już kilkakrotnie w przeszłości. W administracji więzienia dowiedział się jednak o decyzji prezydenta o ułaskawieniu. Następnie został przewieziony do najbliższej stacji kolejowej, skąd przez telefon poinformował rodzinę,że jest na wolności.

Andrej Sannikau był kandydatem na prezydenta z ramienia ruchu „Europejska Białoruś”, 19 grudnia 2010 r został ciężko pobity w czasie opozycyjnej demonstracji i następnie aresztowany. Sąd skazał go na 5,5 roku więzienia za organizację masowych niepokojów społecznych.

Informacje o więźniach politycznych na Białorusi na stronie Biełsatu

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze