Obrońcy praw człowieka szukają autora czarnej listy


Białoruski Komitet Helsiński(BHK) oczekuje odpowiedzi od Prokuratury Generalnej nt. legalności listy białoruskich opozycjonistów, dziennikarzy i działaczy NGO, którzy nie mogą opuścić kraju. „Oczekujemy wyraźnej odpowiedzi, gdzie podane zostaną odpowiednie przepisy prawa (na podstawie, których wprowadzono czarną listę –red). W prokuraturze muszą zdać sobie sprawę, że wszyscy obywatele są równi i mogą odpowiadać za swoje czyny jedynie na podstawie prawnej” – podkreśla prawnik BHK Harry Pahaniajła, który również nie może opuścić kraju .

„Znamy praktyki naszego kraju, gdzie tego typu decyzje są motywowane polityczne i biorą się z jednorazowej zachcianki władz, nie z przepisów prawa. Ktoś musiał przygotować tę listę, która nie ma podstaw prawnych” – dodaje w rozmowie z Biełsatem. W marcu odmowę wyjazdu za granicę otrzymali opozycyjni politycy: Anatol Labiedźka, Wiktar Karnijenka, Waler Uchnaliou, Siarhej Kaliakin, Stanisław Szuszkieiwcz, Wincuk Wiaczorka; obrońcy praw człowieka: Walencin Stefanowicz, Aleh Hułak, Harry Pahaniajła i Andrej Bandarenka; dziennikarze: Żanna Litwina, Michał Jańczuk i Andrej Dyńko.
W wywiadzie dla stacji „Russia Today” Aleksander Łukaszenka potwierdził istnienie listy osób, którym zabroniono wyjazdu za granicę i zapowiedział, że zostanie ona poszerzona. „My jeszcze go nie wprowadziliśmy w życie w pełnym zakresie ale, wprowadzimy. To oni podpowiadają Zachodowi nazwiska ludzi, nazwy organizacji, przedsiębiorstw i domagają się wprowadzenia sankcji ekonomicznych” – powiedział Łukaszenka.

Pahaniajła podkreślił, że istnieje możliwość ograniczenia wyjazdu dla obywateli Białorusi, ale jedynie w wyraźnie określonych przypadkach. „Podawanie fałszywych przyczyn takiej decyzji to przestępstwo kryminalne. Gdy ustalimy, że było to celowe działanie, urzędnicy, którzy są winni takich naruszeń powinni odpowiedzieć przed prawem” – uważa ekspert.

Część osób, którym zabroniono wyjazdu ustaliły, że zakaz został wydany na podstawie nieprawdziwych zarzutów. Dziennikarz Biełsatu Michał Jańczuk otrzymał np. informację, że uchyla się od służby wojskowej, mimo, że ostateczny termin, gdy mógłby zostać powołany do wojska, minął 10 lat temu.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze