Lubou Kowaliowa: syn zginął, bo zaczął mówić prawdę


Matka straconego Uładzisława Kowaliowa nie zgadza się z zarzutami, że jej syn został stracony z powodu jej prób nagłośnienia sprawy w kraju i zagranicą.

„Mam całą teczkę dowodów (potwierdzających niewinność syna-red.) i pojechałam do Europy, by je pokazać. A teraz wymyślają, że Uładowi zasądzano taki wyrok, bo matka jest winna. Bo wynajęłam adwokata i zaczęłam wałczyć. Syna stracono, bo zaczął mówić prawdę i wszystko przestało iść u nich zgodnie ze scenariuszem.” – powiedziała w rozmowie z Biełsatem.

Uładzisłau Kowaliou w czasie rozprawy sądowej odwołał zeznania obciążające drugiego oskarżonego twierdząc, że zostały wymuszone. „Oni nie mieli nic innego, oprócz dziecięcych petard jak nie znaleźli u Dzmitryja (Kanawałowa – drugiego z oskarżonych – red.)” – dodała.

Lubou Kowaliowa nie zgadza się również z twierdzeniem, że sprawę pogorszyły jej kontakty z opozycją. „Przeczytałam artykuł Siarheja Sacuka, że za śmierć syna odpowiada opozycja, bo przez nią pojechałam do Europy. A tymczasem w czasie śledztwa chodziłam do różnych ludzi z opozycji i nikt mi nie pomógł. Zostałam sama, do Rady Europy jeździłam na ich zaproszenie i żadna opozycja nie płaciła mi za nic.”. Kobieta nazywa artykuł Sacuka, który uznawany był za niezależnego dziennikarza, mianem napisanego na zamówienie.

Matka straconego poinformowała również, że miała nadzieję, że nawet po odrzuceniu prośby o ułaskawienie, Łukaszenka będzie starał się w zamian za życie więźniów wytargować coś od Zachodu. „12 marca zaczyna się sesja komisji ds. praw człowieka ONZ, 23 marca Europarlament ma przegłosować ostrą rezolucję w sprawie Białorusi i to się dzieje w tym czasie. Miałam nadzieję, że będzie jakiegoś rodzaju transakcja.” – podkreśliła.

Rodzina drugiego z rozstrzelanych Dzmitryja Kanawaława nie kontaktuje się z prasą, sam Kanawałau nie napisał również do Łukaszenki prośby o ułaskawienie. Portal TUT.by poinformował, że również w stosunku do niego wyrok został wykonany.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze