Władze wymyślają preteksty by nie wypuścić swoich oponentów


W ostatnich dniach białoruskie władze nie wypuściły z kraju minimum dziewięć osób związanych z opozycją, niezależnymi mediami lub NGO. W każdym przypadku pogranicznicy nie chcieli podać powodów decyzji, odsyłając każdego z zawróconych do komisariatów milicji w miejscu zamieszkania. Pierwsze osoby trzymały informację, dlaczego nie mogą wyjechać za granicę.

I tak okazało się, że obrońca praw człowieka Andrej Bandarenka naraził się władzom, nie stawiając się na wezwanie lokalnej Wojskowej Komendy Uzupełnień w celu dobycia służby wojskowej. W tym rzecz, że Bandarenka ma 39 lat i dawno ma za sobą ma wiek poboru. Jego współpracownicy skontaktowali się z miejscowym WKU, w którym sprawę określono mianem „jakiejś bredni”.

Bandarenka, który nigdy nie otrzymał żadnego wezwania z wojska, tak skomentował sytuację na stronie swoje organizacji „Platforma” – „Jeśli pracownicy WKU nazywają decyzję KGB i administracji „brednią”, to jest pełna degrengolada. Chętnie pojechałbym na miesiąc-dwa do wojska i jednocześnie skontrolowałbym warunki życia obrońców ojczyzny a szczególnie oficerów. Niech więc wysyłają wezwania i czekają na mnie. Proszę tylko nie zapominać, że gdy opuszczałem kolonię karną (w której był osadzony red.) administracja świętowała mój odjazd kilka dni. Myślę, że po wypuszczeniu mnie do cywila, w mojej jednostce też będą pić z radości”.

Nie wpuszczona na pokład samolotu w Mińsku, szefowa Białoruskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy(BAŻ) Żanna Litwina dowiedziała się, że jest bankrutem. W oddziale ds. obywatelstwa i migracji otrzymała dokument, z którego wynika, że jest poważnie zadłużona. Jak informuje strona internetowa BAŻ, powołując się na prawnika Andreja Bastuńca, taki dokument może być wydany przez ministerstwo sprawiedliwości jedynie w sytuacji, gdy sąd rozpoczął procedurę bankructwa wobec Litwiny.

Niedawno w białoruskim mediach pojawiła się informacja, że białoruskie władze nie będą wypuszczać z kraju ponad setki osób, które miały nawoływać do sankcji ekonomicznych wobec Białorusi. Na razie jednak zanim zostanie znaleziona odpowiednia procedura prawna, władze doraźnie wymyślają preteksty, by zatrzymać osoby niewygodnie dla władz w kraju. W ten sposób mszczą się za sankcje unijne zabraniające wjazdu na teren wspólnoty ponad 230 ludzi związanych z reżimem Łukaszenki

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze