Żona Kawalenki: władze czekają aż Siarhej umrze


Żona białoruskiego opozycjonisty Siarheja Kawalenki, który głoduje od wielu tygodni opowiedziała Biełsatowi o stanie zdrowia swojego męża.

„Siarhej jest w stanie krytycznym, wygląda bardzo źle, z twarzy zostały oczy i obwisłe kawałki skóry., waga osiągnęła poziom minimum.” – powiedziała Alena Kawalenka.

Kobieta podkreśla, że celem głodówki jest wywalczenie zwolnienia i rehabilitowanie Siarheja, który uważa, że wyrok jest niesprawiedliwy. „Oskarżenie ma absolutnie polityczny charakter, i ma na celu usunięcie kolejnego aktywnego członka naszego społeczeństwa. Sprawa jest sfabrykowana” – dodała. Jej zdaniem jedynie uwolnienie może zmienić te sytuację lub chociaż przeniesienie Kawalenki do aresztu domowego.

Alena Kowalenka opowiedziała o wsparciu jakie otrzymuje od najstarszej białoruskiej partii opozycyjnej Białoruskiego Frontu Narodowego. Przedstawiciele BNF zaproponowali rodzinie Kawalenki pomoc prawną. „Wysłaliśmy razem wiele dokumentów do sądu, witebskiej prokuratury i prokuratury generalnej. Ale wszystkie nasze podania zostają bez podpowiedzi, lub są rozpatrywane odmownie. Jest dla mnie oczywiste, że władze nic nie chcą robić i specjalnie przeciągają czas, czekając aż Siarhej umrze.”

Według relacji kobiety, Kawalenka waży 51 kg przy wzroście 182 cm – co oznacza, że schudł ponad 30 kg. Opozycjonista został skazany na ponad 2 lata kolonii karnej, za rzekome złamanie warunków kary ograniczenia wolności. Początkowo został skazany za zawieszenie nieuznawanej przez białoruskie władze flagi narodowej na świątecznej choince w centrum Witebska. Milicjanci skrupulatnie kontrolowali czy wraca do domu o wyznaczonej przez sąd godzinie i trzykrotnie stwierdzili, że się spóźnił.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze