Milicja na tropie wielkiej afery mlecznej


Białoruskie MSW wpadło na trop afery w sektorze mleczarskim. Szef wydziału do walki z przestępstwami gospodarczymi Eduard Nikicin, podczas wtorkowej konferencji prasowej, poinformował, że organy rozwikłują zagadkę skąd wziął się nagły przyrost mleka dawanego przez statystyczną krowę. W ub. roku pogłowie zmniejszyło się bowiem o 30 proc. a ilość produkowanego mleka jedynie o 1,2 proc.

„Rozumiemy, że państwo robi wiele w celu budowy, modernizacji ferm mlecznych – rozwijając technologię, wprowadzając zbilansowane pasze. To słuszne działania , które muszą zwiększyć efektywność. Jednak naszym zadaniem jest sprawdzenie, czy nie pojawiają się tu jakieś sprzeczności, których rozwiązanie należy do naszych kompetencji” – powiedział Eduard Nikicin.

Organy mają również problem z eksportem mięsa i jego wyrobów, który wzrósł o ponad 12 proc. w sytuacji, gdy producenci wyhodowali o 7,8 proc. więcej zwierząt rzeźnych a wzrost produkcji mięsa i jego przetworów wyniósł tylko 4,8 proc. „Gdzie podziała się różnica 6 proc.?” – spytał przedstawiciel MSW.

Nikicin podał przykłady nadużyć w sektorze hodowlanym. Opowiedział o weterynarzu z obwodu mińskiego, który za łapówkę wystawił nieprawdziwe zaświadczenia o złamaniu nóg u dwóch zdrowych krów. Po czym zostały one wywiezione do rosyjskich rzeźni. Według jego relacji, w ten sposób przemycono do Rosji ok. 60 zwierząt.

Przemysł mleczny jest oczkiem w głowie białoruskiego państwa, które go regularnie dotuje. Ostatnio białoruskie władze rozpoczęły program skupowania akcji od indywidualnych akcjonariuszy, tak by białoruskie firmy żywnościowe nie dostały się w obce ręce.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze