Aleksander Klaskouski: początek zimnej wojny między Mińskiem i UE


„Prędzej czy później każda wojna kończy się ustanowieniem pokoju, problem w tym by było jak najmniej strat. W każdym wypadku Białoruś nie może uniknąć kwestii wypuszczenia więźniów politycznych – co będzie bolesne dla władz . Jest to warunek, którego, z którego EU nie zrezygnuje” – politolog Aleksander Klaskouski tak komentuje dyplomatyczny konflikt między Białorusi i UE.

Mińsk opuścili ambasadorowie 27 krajów wspólnoty w geście solidarności z wyrzuconymi ambasadorami Polski – Leszkiem Szerepką i UE – Mairą Morą. Białoruskie władze 28 lutego zarekomendowały dwójce dyplomatów wyjazd z kraju na konsultacje „by przekazać swojemu kierownictwu twardą pozycji Białorusi, która nie akceptuje nacisków i sankcji”. Zdaniem eksperta to nie przypadek , że wybrano właśnie tych dyplomatów. „Majra Mora reprezentuje całą Wspólnotę, a Polska jako sąsiad to dla białoruskich władz uosobienie polityki europejskiej. Wyrzucenie ambasadora jest uderzeniem w Polskę jako „awangardę złej UE””- dodaje.

„Jest to nadzwyczajny wypadek, gdy ambasadorzy muszą opuszczać kraj – to wojna dyplomatyczna. Pytanie ku czemu to zmierza – na razie mamy do czynienia z wojną nerwów” – uważa Klaskouski. Jego zdaniem Łukaszenka ma nadzieję, że Europa jednak nie zdecyduje się jednak na sankcje ekonomiczne, a Moskwa nie przestanie okazywać wsparcia moralnego i materialnego. „Jest do bardzo krótkowzroczne, bo skasowanie zachodniego wektora w białoruskiej polityce oznacza dalsze pogłębienie zależności od Kremla” –podkreśla Klaskouski.

Kreml, jego zdaniem, aktywnie wspiera Łukaszenkę oferując mu surowce energetyczne po niższej cenie. Ekspert przypomina o wspólnym oświadczeniu prezydentów Miedwiediewa i Łukaszenki z 24 lutego br., którym ostrzegli Zachód przed nakładaniem na Białoruś kolejnych sankcji gospodarczych.

Politolog nie wierzy, że zaostrzenie stosunków z zachodem to efekt rozkazów z Kremla. Mówi raczej o psychologicznym związkach miedzy Mińskiem a Kremlem. „I Łukaszenka i Putin są antyzachodni. Białoruski prezydent liczy, że na tej podstawie otrzyma kolejne dotacje lub dostawy broni, jednak ten miodowy miesiąc w stosunkach białorusko-rosyjskich może się jednego dni skończyć się kolejnym konfliktem, jak to miało miejsce w przeszłości” – uważa.

Ekspert ocenia, że konflikt z UE może trwać miesiącami i przypomina o sytuacji gdy z rezydencji w dzielnicy mińska Drozdy wyrzucono ambasadorów w 1998 r. Dyplomaci wrócili dopiero po pół roku. Wszystko, jego zdaniem, będzie zależeć o poziomu wsparcia ze strony Rosji oraz sytuacji gospodarczej, która może zmusić Łukaszenkę do powrotu do dialogu.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze