Polski ambasador na dywaniku. Czy wkrótce opuści Białoruś?


Ambasador EU Maira Mora i Polski Leszek Szerepka zostali wezwani na spotkanie w MSZ Białorusi – informuje Interfax Zapad.
Według anonimowego źródła w kręgach dyplomatycznych Białorusi, spotkanie to efekt nałożenia na Białoruś kolejnych sankcji oraz towarzyszących im wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych. „Nie wyklucza się, że otrzymają propozycję wyjechania z kraju się na konsultację” – dodał rozmówca agencji.

Również na stronach białoruskiego MSZ pojawiła się podobna rekomendacja ze strony rzecznika prasowego – Andreja Sawinycha, który sugeruje, by dyplomaci wyjechali do „swoich stolic w celu konsultacji, by przekazać swojemu kierownictwu twardą pozycję Białorusi nt. dezaprobaty wobec nacisków i sankcji.”

Wczoraj Rada UE postanowiła rozszerzyć czarną listę osób objętych zakazem wjazdu na teren Wspólnoty o kolejne 21 nazwiska – osób zamieszanych w prześladowania demokratycznej opozycji. Na wczorajszym spotkaniu jednym z najgorętszych zwolenników rozszerzenia sankcji był szef polskiego MSZ Radek Sikorski. Polski minister w ostrych słowach krytykował Słowenię za usunięcie z czarnej listy bliskiego Łukaszence białoruskiego biznesmena Jurija Czyża. Media przypominały, że słoweńskie firmy podpisały niedawno duże kontrakty z firmą należącą do białoruskiego przedsiębiorcy.

Już ponad 200 przedstawicieli białoruskiego reżimu otrzymało zakaz wjazdu do UE, w tym biznesmen Uładzimir Piefcieu. UE zamroziła również aktywy należące do trzech należących do niego film. Biznesmen nazywany jest bankierem Łukaszenki.

Ambasador Leszek Szerepka – był jednym z bohaterów reportażu „Lekcje polskiego” wyemitowanego ostatnio na antenie białoruskiej telewizji państwowej, w którym oskarżono go o przekazywanie pieniędzy białoruskiej opozycji. W programie pokazywano m.in. jego spotkania z opozycjonistami nagrane ukrytą kamerą.

W grudniu ub.r. w internecie pojawił się nagrany ukryta kamerą filmik, na którym jeden pracowników polskiej ambasady Witold Misiak zatacza się i wpada między stoliki w restauracji. Dyplomata tłumaczył się, że dosypano mu do kieliszka substancję silnie odurzającą. Komentatorzy uznali, że było to działanie służb specjalnych.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze