Czy prośby o łaskę pomogą więźniom politycznym?


W ubiegłym tygodniu list do Łukaszenki z prośbą o darowanie kary wysłał białoruski opozycjonista Zmicer Bandarenka. Trzy miesiące temu, podobny list miał podpisać b. kandydat na prezydenta Andrej Sannikau, jednak prezydent Łukaszenka nie reaguje na te prośby. Zdaniem białoruskiego politologa Walerego Karbalewicza, więźniowie wyjdą wkrótce na wolność, jednak przedtem władze będą wywierać na nich nacisk.

Białoruski prezydent 23 grudnia ub.r. podczas konferencji podkreślił, że jego oponenci polityczni wyjdą na wolność, dopiero gdy podpiszą prośbę o ułaskawienie. Problem w tym, że zdaniem żony Sannikowa – Iriny Chalip, jej mąż napisał stosowną prośbę już 20 listopada ub.r., jednak do dzisiaj nie wypuszczono go z więzienia, w odróżnieniu od kilkunastu innych więźniów politycznych, którzy zostali uwolnieni dekretem Łukaszenki już w sierpniu ub.r. I wśród uwolnionych wtedy opozycjonistów nie wszyscy zgodzili się na podpisanie prośby o ułaskawienie.

Karbalewicz podkreśla, że białoruskie media państwowe na razie nie wykorzystują propagandowo faktu napisania próśb o łaskę. „Nie wykluczone jednak, że będzie to użyte później do dyskredytowania tego czy innego oponenta Łukaszenki” – podkreślił Karbalewicz w rozmowie z Biełsatem.

Na razie nie ma informacji, czy o darowanie kary poprosił Mikoła Statkiewicz, ostatni ze skazanych za wszczynanie zamieszek podczas opozycyjnej demonstracji po wyborach 19 grudnia 2010 r. Na razie byłemu kandydatowi na prezydenta zaostrzono warunki odsiadki za rzekome naruszenie więziennego regulaminu. Kolejne dwa lata swojego sześcioletniego wyroku, Statkiewicz zamiast w kolonii karnej spędzi odizolowany w więziennej celi.

Biełsat
WWW.besat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze