Andrej Sannikau – życie w pełnej izolacji


Opozycyjny portal Karta 97 dotarł do człowieka, który przebywał w tej samej kolonii karnej, co skazany na 5,5 roku opozycjonista.

Według jego relacji, Sannikau został przeniesiony z pojedynczej celi do brygady roboczej w kolonii na początku stycznia br. Opozycjonista miał wyglądać na bardzo wymęczonego. Administracja więzienia zaczęła stosować wobec niego metody znane jeszcze z lat 20-30 ubiegłego wieku, które miały na celu doprowadzenie do sytuacji, w której to inni więźniowie mieli uprzykrzać życie uwięzionemu politykowi. Jednak zdaniem rozmówcy Karty 97, więźniowie zaczęli okazywać szacunek Sannikowowi i nawet byli zbulwersowani materiałem oczerniającym polityka, który ukazał się białoruskiej telewizji. W efekcie władze kolonii zaczęły straszyć więźniów karami za jakąkolwiek pomoc okazywaną Sannikowowi. Jeden z nich, który aktywnie okazywał sympatię Sannikowowi, został podobno przeniesiony do innej kolonii.

Wokół Sannikowa miała wytworzyć się próżnia, sam opozycjonista prosił więźniów, żeby nie narażali się rozmawiając z nim. Obecnie jedynymi ludźmi dopuszczanymi do opozycjonisty są prowokatorzy i donosiciele. Sannikau miał otrzymać ostrzeżenie, że jeżeli będzie się skarżyć – zostanie przeniesiony do najzimniejszej celi. Więźniowie uważają, że wszystkie instrukcje postępowania z Sannikowem przychodzą s samej „góry”.

W odpowiedzi na słowa Iriny Chalip – żony Sannikowa, która poinformowała, że polityk jeszcze 20 listopada ub.r. wysłał do administracji prezydenta Łukaszenki list z prośbą o ułaskawienie, białoruskie MSW oświadczyło, że taki list został wysłany dopiero miesiąc później. Zdaniem Chalip jest to wymówka, mająca na celu wytłumaczenie, dlaczego list nie dotarł do adresata. Zdaniem Chalip prawo przewiduje, że władze więzienne mają miesiąc na przesłanie takiego listu i w tej sytuacji ten termin minął dopiero kilka dni temu.

Podczas konferencji prasowej pod koniec grudnia Łukaszenka zapowiedział, że wypuści więźniów politycznych tylko jeżeli poproszą o darowanie kary. Administracja prezydenta nie komentuje sprawy listu.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze