Bialiacki zostaje w więzieniu


Miński sąd miejski odrzucił skargę kasacyjną złożoną przez skazanego na 4,5 roku więzienia białoruskiego obrońcę praw człowieka.

Bialiackiego nie przywieziono na salę rozpraw, w której zgromadziło się wielu dziennikarzy, obrońców praw człowieka i zagranicznych dyplomatów. Fotoreporterzy otrzymali zakaz robienia zdjęć. Sąd nie zmienił zdania mimo, że rodzina Bialiackiego wpłaciła sumę 757,5 mln rubli (w przeliczeniu ok. 305 tys. zł) podatku rzekomo niezapłaconego przez obrońcę praw człowieka.

Sąd nie przychylił się do większości wniosków adwokata Dzmitryja Lajeuskiego, który usiłował udowodnić, że pieniądze jakie Bialiacki otrzymywał na zagraniczne konta nie były jego dochodem, ale zostały przeznaczone na działanie organizacji „Wiasna”. Adwokat powoływał się również na oświadczenie litewskiego MSZ, który nazywał dane nt. stanu konta skazanego w litewskich bankach, mianem nieodpowiadających rzeczywistości. Sąd jednak nie wziął tych argumentów pod uwagę. Prokurator Kirył Czubkawiec oświadczył, że Bialiacki wiedział, że ma obowiązek płacić podatki od otrzymanych sum, jednak świadomie tego nie robił, i dlatego wnioskował o odrzucenie skargi.

Aleś Bialiacki został w listopadzie ub.r. skazany za ukrywanie „szczególnie wysokich dochodów”. Białoruski sąd uznał, że pieniądze na działalność jego organizacji „Wiasna”, które wpływały na zagraniczne konta, podlegają opodatkowaniu. Informacje o kontach białoruskie władze otrzymały od władz Litwy i Polski w ramach międzynarodowej pomocy prawnej. Bialiacki tłumaczył, że pieniądze te wydawane były na pomoc dla białoruskich obywateli, których prawa były łamane. Organizacja została w 2003 roku zdelegalizowana przez sąd najwyższy, i nie miała legalnej możliwości otrzymywania grantów zza granicy. Oprócz kary pieniężnej, Bialiacki został skazany na konfiskatę mienia.

Biełsat
WWW.belsat.eu/pl,

Zobacz też
Komentarze