Tacciana Manionak: Białoruś nie ma możliwości manewru


Białoruska ekspert ds. energetyki czasopisma „Białorusy i rynok” komentuje zapisy umowy sprzedaży Gazpromowi przedsiębiorstwa Biełtransgaz – odpowiadającego za tranzyt surowca do Europy. Jej zdaniem, nie ma nic dziwnego, że Gazprom zabezpiecza się na wypadek przyszłych konfliktów miedzy Mińskiem a Moskwą.

We wtorek agencja RIA Nowosti ujawniła dotychczas tajne zapisy kontraktu. W przypadku, gdy któryś z nich zostanie złamany Białoruś będzie musiała odkupić od Gazpromu 100 proc. akcji Bieltransgazu za sumę 5 mld dol. oraz pokryć ewentualne straty.

Zdaniem Manionak, szefostwo Gazpromu doskonale pamięta wydarzenia z czerwca 2010 r., gdy miała miejsce wojna gazowa, w wyniku której na kilka dni ustał tranzyt gazu do europejskich odbiorców. „W tym czasie Białoruś bardzo ostro targowała się o podpisanie umowy wstąpienia do Unii Celnej z Rosją i Kazachstanem. Nie ma więc nic dziwnego, że Rosja wpisała do kontraktu takie punkty.” – powiedziała w rozmowie z Biełsatem.

Ekonomistka uważa, że Gazprom zdaje sobie sprawę, że Białoruś nie jest w stanie zapłacić 5 mld dol. w wypadku naruszenia zasad kontraktu. „Wszystkie pieniądze ze sprzedaży Białtransgazu poszły na powiększenie rezerw walutowych. Białoruś i tak tych pieniędzy nie odda, jednak utraciła możliwość manewru i nie ma alternatywy.” Manionak przypomina, że w ubiegłym roku Białoruś musiała płacić za gaz po cenach rynkowych, od których odliczono rosyjskie cło eksportowe. „I wtedy okazało się, że białoruskie przedsiębiorstwa nie mogą działać w oparciu nawet o takie ceny gazu i w czwartym kwartale Białoruś płaciła za surowiec mniej niż przewidywały zapisy kontraktu” – dodała.

Zdaniem ekspertki, Mińsk jest zmuszony do współpracy z Rosją, która w tym samym czasie buduje omijające Białoruś drogi tranzytu gazu i ropy naftowej. W takiej sytuacji, zdaniem Manionak, białoruskie drogi tranzytu tracą na wartości.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze