Andrej Sannikau nadal odcięty od świata


Już od ponad dwóch miesięcy nikt z rodziny ani adwokatów nie został dopuszczony do skazanego na pięć lat więzienia byłego kandydata na prezydenta Białorusi Andreja Sannikowa – poinformowała we wtorek żona polityka Iryna Chalip. Adwokaci białoruskiego opozycjonisty pozwali do sądu dyrektora zakładu karnego w Witebsku, który zabrania dostępu rodzinie i prawnikom do skazanego.

W końcu grudnia matka polityka Ałła Sannikowa złożyła pisemną prośbę w MSW Białorusi o umożliwienie jej widzenia się z synem. W końcu tego tygodnia mija ustawowy termin udzielenia jej oficjalnej odpowiedzi na zapytanie – do tej pory odpowiedzi nie udzielono.

Andreja Sannikowa już kilkakrotnie przenoszono z więzienia do więzienia – za każdym razem izolując na kilka tygodni od kontaktów z rodziną i adwokatami. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało żonę polityk, że jest on przenoszony ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia. Listów od Sannikowa rodzina nie otrzymywała już od kilku miesięcy. Jedynie 27 grudnia dotarła krótka notka adresowana małżonce: „Próbuję ciebie i innym powiadomić, co się ze mną dzieje, ale listy nie dochodzą. Zapewne poczta całkiem nie działa”.

Białoruscy obrońcy praw człowieka obawiają się, że białoruskie służby specjalne izolują by złamać najmocniejszego rywala dyktatora Białorusi Aleksandra Łukaszenki tak by po wyjściu z więzienia porzucił on działalność polityczną.

Z kilkudziesięciu osób skazanych na długoletnie więzienie po protestach przeciwko sfałszowaniu grudniowych wyborów prezydenckich 2010 roku, za kratami nadal pozostają trzy osoby. Dwaj – to kandydaci na prezydenta Andrej Sannikau oraz Mikołaj Statkiewicz, a trzeci to szef sztabu wyborczego Sannikowa Zmicier Bandarenka. Reszta skazanych została ułaskawiona przez Łukaszenkę, część z wypuszczonych odmówiła pisania próśb o ułaskawienie, lecz mimo to zostali wypuszczeni z więzień.

Michał Janczuk (TV Biełsat)

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze