Aleksander Fiaduta: Łukaszenka nie ma co liczyć na wzrost poparcia


Według białoruskiego politologa i doradcy Uładzimira Niakaljewa, pięcioprocentowy wzrost wskaźnika poparcia dla Łukaszenki nie ma dużego znaczenia. „Gdyby rating podniósł się o 10 proc. można by mówić o nowej tendencji.” Zdaniem eksperta ważny jest też moment przeprowadzenia badania. „Badanie odbyło się w grudniu, gdy ludzie znajdują się już w świątecznym nastroju. W listopadzie podpisano również porozumienie z Rosją, która obiecała pieniądze na wsparcie białoruskiej gospodarki i tani gaz. To zmniejszyło poczucie napięcia w społeczeństwie.” – twierdzi Fiaduta.

Ekspert podkreśla jednak, że wskaźnik poparcia dla Łukaszenki nie wraca do poziomu, który miał miejsce nawet rok temu. Zdaniem Fiaduty, nie tylko osoby uważające się za opozycję, ale również nieaktywni politycznie, szczególnie gospodynie domowe obawiają się, że to co miało miejsce w 2011 może się powtórzyć. „Fakt, że w ciągu roku wartość białoruskiej waluty praktycznie zmniejszyła się trzykrotnie, to zbyt dużo nawet dla Białorusinów, którzy zarabiają teraz znacznie mnij niż przedtem. Zobaczymy co stanie się w lutym, być może spadną trochę ceny opłat komunalnych, co doda Łukaszence maksimum 3 proc. popularności. Jednak na powrót do poziomu 50 procent nie ma co liczyć i nawet Łukaszenka w to nie wierzy.” – dodał w rozmowie z Biełsatem.

Zdaniem Fiaduty, Białorusini zrozumieli, że Łukaszenka stracił poparcie większości, jednak nie pojawił się dotychczas kandydat gwarantujący sukces. I to dezorientuje ludzi, którzy nie wiedzą komu okazać poparcie. Zdaniem eksperta dotychczasowi opozycyjni politycy zostali praktycznie odcięci od dostępu do społeczeństwa i stracili status alternatywy wobec Łukaszenki, jaką nabyli w momencie gdy mogli prowadzić kampanię wyborczą.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze