Liderka Femen do białoruskich władz: „Jeszcze wrócimy do Mińska”


Anna Hucuł szefowa kobiecej organizacji protestu Femen ostro skrytykowała białoruskie władze za postępowanie wobec działaczek ruchu, które w poniedziałek urządziły w akcję wsparcia dla białoruskich więźniów politycznych przed siedzibą KGB w Mińsku. Kobiety zostały porwane i wywiezione do lasu ponad 300 km od Mińska. Nieznani sprawcy pobili je i straszyli śmiercią po czym porzucili.

Liderka organizacji w rozmowie z Biełsatem poinformowała, że Femen nie zamierza kierować, żadnych oświadczeń dla władz Białorusi. Jej zdaniem, nie ma to sensu, bo białoruskie władze świadomie złamały prawo. „Zamierzamy zwrócić się w tej sprawie do organizacji międzynarodowych m.in. do ONZ, oraz do ambasad wszystkich krajów demokratycznych, by pomogły białoruskiemu narodowi pozbyć się bandyckiego KGB i bandyty Łukaszenki.” – powiedziała w rozmowie z Biełsatem. Femen zamierza zwrócić się do ukraińskich władz z żądaniem wydalenia białoruskiego ambasadora. „W Kijowie nie ma prawa przebywać przedstawiciel państwa, które pozwala sobie na porywanie, bicie ludzi. Białoruski ambasador musi stać się persona non grata, podobnie jak sam Łukaszenka i szef jego KGB.” – dodała.

„W ciągu kilku ostatnich dni poczułyśmy na własnej skórze jak wygląda życie Białorusinów, jak zachowuje się białoruska władza i zdecydowaliśmy, że będziemy nadal wspierać naród białoruski, nie tylko protestując w krajach Europy Zachodniej, ale również w samym Mińsku. I dlatego raz jeszcze przyjedziemy do Mińska.” – zapowiedziała.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze