Współpracowniczka Biełsatu trafiła na „listę zdrajców”


Nazwisko jednej ze współpracujących z Biełsatem dziennikarek trafiło na stronę internetową, poświęconą rzekomym „zdrajcom Białorusi”. Lista zawiera kilkanaście nazwisk i znalazł się na niej m.in. Andrzej Poczobut i jego żona Oksana. Wszyscy są oskarżani o to, że za pieniądze z zagranicy działają na szkodę Białorusi. Obok wielu nazwisk wymieniane są prywatne adresy i telefony. Osoby z listy atakowane są w wyjątkowo brutalny i niewybredny sposób – czytelnik dowiaduje się, że są alkoholikami, cierpią na różne choroby, maja problemy rodzinne.

Choć serwer, na którym umieszczono stronę znajduje się w USA, dziennikarze Biełsatu nie mają wątpliwości, że za akacją stoją białoruskie służby specjalne. Zdaniem szefa działu informacyjnego TV Biełsat Alesia Dzikawickiego jest to klasyczny czarny PR, który swoimi korzeniami sięga do czasów sowieckich.

„KGB Białorusi i służby specjalne w innych krajach b. ZSRR w tak podły sposób nadal naruszają prawo człowieka do prywatności, próbując zniszczyć uczciwych ludzi, którzy nie boją się mówić prawdy. Jednak wielu z opluwanych w ten sposób w ZSRR ludzi potem stawało się bohaterami narodowymi, niektórzy otrzymywali nawet Nagrodę Nobla. Dzikawicki podkreśla, że autorów strony nie powstrzymał nawet fakt, że współpracująca z Biełsatem dziennikarka, która nie chce ujawniać swojego nazwiska, jest w zaawansowanej ciąży”.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze