Uładzimir Nikalajeu: sąd wypełnił polecenie Łukaszenki


Białoruski opozycjonista uważa, że wina skazanych za zamach bombowy w mińskim metrze nie została dostatecznie udowodniona.

„Bardziej jest pewne, że sąd wykonał polecenie Łukaszenki, który dwa tygodnie przed wydaniem wyroku, na pytanie rosyjskiego dziennikarza powiedział, że to on zadecyduje czy karać czy ułaskawić” – powiedział Niaklajeu w rozmowie z Biełsatem.

Jego zdaniem, sędziom nie udało się ustalić, że nagrany przez kamery znajdujące się w mińskim metrze mężczyzna niosący prawdopodobnie torbę z ładunkiem wybuchowym i siedzący na sali Zmicer Kanawałau to ten sam człowiek.

Niaklajeu przypomniał również tzw. sprawę witebską. W latach 80 na Białorusi za zabójstwa na tle seksualnym skazano w sumie 14 osób. Ostatecznie okazało się, że ich sprawcą był jeden człowiek – maniak seksualny Hienadz Michasiewicz, a na jedynym z niesłusznie skazanych wykonano karę śmierci. Niaklaeju nazwał te wydarzenia wielką traumą dla Białorusi. O przypadkach wykonania wyroków śmierci na niewinnych ludziach przypomniała również matka jednego ze skazanych Liubou Kowaliowa w swojej prośbie o ułaskawienie przesłanej prezydentowi Łukaszence.

W środę, sąd w mińsku skazał na karę śmierci Uładzisława Kowaliowa i Zmiciera Kanawałowa oskarżonych o przeprowadzenie zamachu bombowego w mińskim metrze 11 kwietnia br. oraz zamachu podczas święta niepodległości w 2008 r.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze