Mały ruch graniczny dla Łotwy i Litwy – nie dla Polski


Od pierwszego grudnia wchodzi w życie umowa o małym ruchu granicznym między Białorusią i Łotwą. Mieszkańcy 50 kilometrowego pasa granicznego będą mogli przekraczać granicę na podstawie uproszczonej procedury. Wjazd na terytorium sąsiedniego kraju będzie odbywał się na podstawie uproszczonego dokumentu, który będzie kosztował ok. 20 euro i będzie ważny przez okres 5 lat.

W spisie miejscowości na jakie rozciąga się porozumienie po stronie białoruskiej wchodzą: Bracław, Wierchnjadźwińsk, Miory, z łotewskiej Dyneburg, Dagda, Zilpe i Krasława – poinformował białoruski wiceminister spraw wewnętrznych Ihar Petryszenka.

Urzędnik poinformował również, że w najbliższym czasie zostaną rozwiązane wszelkie kwestie dotyczące umowy o małym ruchu granicznym z Litwą. „Ze strony litewskiej nie ma przeszkód. Dopracowywane są ostatnie praktyczne aspekty, by nikt nie czuł się pokrzywdzony ani obywatele Litwy ani obywatele Białorusi” – dodał.

Nie widać jednak bliskiej perspektywy otwarcia małego ruchu granicznego między Polską a Białorusią. Jak podkreślił sekretarz polskiej ambasady Paweł Marczuk, jeszcze w czerwcu 2010 r. wszystkie dokumenty zostały ratyfikowane przez Sejm RP. Stosowne dokumenty podpisał również prezydent Komorowski. „Dokumenty zostały ratyfikowane przez naszą stronę, procedura została zakończona, teraz kwestia co zrobi strona białoruska” – dodał.

W ubiegłym roku umowa została ratyfikowana przez białoruski parlament. Jednak Aleksander Łukaszenka dotychczas jej nie podpisał. Zdaniem komentatora politycznego Ramana Jakouleuskiego, wstrzymanie procesu ratyfikacji wynika z napięć w stosunkach polsko-białoruskich, jakie miały miejsce po wyborach prezydenckich na Białorusi. „Białoruś jest krytycznie nastawiona wobec polskich władz i osobiście ministra Sikorskiego – to negatywnie wpływa na proces ratyfikacji” – dodał w rozmowie z Biełsatem.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze