Aleś Michalewicz laureatem kanadyjskiej nagrody


Białoruski opozycjonista Aleś Michalewicz został uhonorowany prestiżową kanadyjską nagrodą im. Johna Humphreya za promocję praw człowieka i demokracji – ogłosił w środę ambasador Kanady w Polsce Daniel Costello na konferencji prasowej z udziałem laureata.

Nagrodę przyznaje co roku niezależna organizacja Centrum Praw Człowieka i Rozwoju Demokratycznego, utworzona przez parlament kanadyjski w 1988 r. W tym roku została ona przyznana po raz 20., ale po raz pierwszy wyróżniono nią przedstawiciela państwa europejskiego. Uczyniono to na wniosek Wschodnioeuropejskiego Centrum Demokratycznego z siedzibą W Warszawie.

Laureat otrzyma 30 tys. dol. kanadyjskich. Nagroda zostanie oficjalnie przekazana za tydzień w Kanadzie. Laureat uda się do Kanady z serią wykładów informacyjnych o swojej działalności.

Costello podkreślił, że Kanada wraz ze swymi najbliższymi sojusznikami wielokrotnie potępiała nieprzestrzeganie podstawowych praw człowieka i swobód demokratycznych na Białorusi. „Nieustannie apelujemy o natychmiastowe zwolnienie wszystkich więźniów politycznych, położenia kresu procesom motywowanym politycznie i trwającym prześladowaniom białoruskich obywateli, a zwłaszcza członków organizacji obywatelskich oraz opozycyjnych grup i niezależnych mediów, które chcą tylko korzystać z podstawowych praw człowieka” – zaznaczył ambasador.

Dziękując za nagrodę, Michalewicz powiedział, że traktuje ją jako „wyróżnienie dla całego ruchu demokratycznego na Białorusi, a zwłaszcza dla osób, które wciąż przebywają w więzieniu, byłych kandydatów w wyborach prezydenckich, (Mikoły) Statkiewicza i (Andreja) Sannikaua, oraz innych walczących w pierwszym szeregu walki o demokrację”.

Z uwagi na to, iż po raz pierwszy nagrodę przyznano osobie z Europy, Michalewicz uważa ją także za sposób uhonorowania „wszystkich osób walczących o demokrację w naszym regionie”.

„Od wielu lat Białoruś jest krajem, z którego autorytarna choroba rozpowszechnia się na inne kraje” – zaznaczył, podkreślając, że są obecnie więźniowie polityczni także na Ukrainie i w Rosji. Jako przykład wymienił byłą premier Ukrainy Julię Tymoszenko.

Michalewicz, który był jednym z kandydatów w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich na Białorusi, a później otrzymał azyl polityczny w Czechach, powiedział PAP, że często jeździ do Polski i na Litwę. „Wiadomo, że Polska ma bardzo duży wpływ na politykę unijną. Spotykam się tu z polskimi politykami i dziennikarzami, utrzymuję stosunki z białoruską emigracją” – podkreślił.

Opozycjonista prowadzi też wykłady dla uczestników programu stypendialnego im. Konstantego Kalinowskiego, w ramach którego w Polsce przebywa kilkuset studentów białoruskich. „To naturalne zaplecze kadrowe dla przyszłej władzy na Białorusi. Omawiam z nimi program przygotowania reform na Białorusi” – zaznaczył.

„Moim zdaniem program im. Kalinowskiego to jeden z najbardziej udanych programów polskiej pomocy dla Białorusi. Ma on bardzo duże znaczenie. Dzięki niemu nie są wyrzucani studenci z białoruskich uczelni, bo Łukaszenka rozumie, że każdy dostanie stypendium zagraniczne” – zaznaczył.

Podsumowując swoją działalność po uzyskaniu azylu, Michalewicz powiedział: „Robię wszystko, żeby o Białorusi było głośno, bo wiadomo, że wtedy ludzie się nią interesują i rośnie szansa na to, że więźniowie polityczni zostaną zwolnieni”.

Białoruska KGB zatrzymała Michalewicza po demonstracji w Mińsku w dniu wyborów prezydenckich 19 grudnia 2010 roku, które białoruska opozycja uznała za sfałszowane na korzyść Łukaszenki. Władze postawiły mu zarzut zorganizowania masowych zamieszek, w trakcie których doszło do napaści na funkcjonariuszy służb państwowych i zniszczenia majątku o wartości kilkunastu milionów białoruskich rubli. Przez około 2 miesiące trzymano go w areszcie. Po wyjściu na wolność opozycjonista ujawnił, że był torturowany. Ogłosił też publicznie, że aby wydostać się z aresztu, podpisał zobowiązanie do współpracy z KGB, ale je zrywa.

W nocy z 13 na 14 marca, wbrew wydanemu przez władze zakazowi wyjazdu z kraju, Michalewicz opuścił Białoruś. Przez Polskę przedostał się do Czech, gdzie otrzymał azyl polityczny.

Michalewicz uważa, że „w miarę szybko, prawdopodobnie jeszcze za prezydentury Łukaszenki” wróci na Białoruś. „Mam nadzieję, że sytuacja będzie stopniowo zmieniać się na lepsze i Łukaszenka będzie zmuszony do wypuszczenia więźniów politycznych” – powiedział

Za PAP

Biełsat

Zobacz też
Komentarze