Współpracownicy Biełsatu na celowniku białoruskiej prokuratury


Alina Radaczynska i Aleh Rażkou zostali wezwani do prokuratury w Mińsku 27 października. Dziennikarze skorzystali z przysługującego im prawa i odmówili składania wyjaśnień w sprawie swojej dziennikarskiej działalności. Efektem wizyty było oficjalne ostrzeżenie dla Aliny Radaczyńskiej za nielegalną współpracę z zagraniczną telewizją bez wymaganej akredytacji. Pracownicy prokuratury mieli opierać się na zgromadzonych materiałach video pokazywanych w TV Biełsat, na których widać dziennikarkę.

Dzień później prokuraturę odwiedził Aleksander Barazienka – kolejny dziennikarz współpracujący ze stacją. Rozmowa trwała 20 minut – pracownik prokuratury wypytywał czy Barazienka współpracuje ze stacją telewizyjną a w szczególności z przesłuchiwaną dzień wcześniej dziennikarką Aliną Radaczyńską. Dziennikarz odmówił składania wyjaśnień. W efekcie nie otrzymał oficjalnego ostrzeżenia.

Prawnik Paweł Eliseu, który prowadził rozmowę, nazwał zachowanie dziennikarza „antyspołecznym” – gdyż jego zdaniem odmawia on współpracy z organem, który „dba o przestrzeganie prawa”.

Kilka dni wcześniej do milicyjnego aresztu w Borysowie trafił współpracownik TV Biełsat Aleksandr Ziankou. Dziennikarza zatrzymano w momencie, gdy robił materiał o strajku borysowskich śmieciarzy. Po kilku godzinach dziennikarza zwolniono.

Zobacz też
Komentarze