Koniec terapii Bandarenki?


Zmicer Bandarenka koordynator obywatelskiej akcji „Europejska Białoruś” i bliski współpracownik kandydata na prezydenta Andreja Sannikowa został przeniesiony z oddziału szpitalnego do oddziału kwarantanny kolonii karnej.

Opozycjonista w lipcu przeszedł poważną operację kręgosłupa, jego stan jest na tyle poważny, że może mu grozić inwalidztwo. Przed operacją opozycjonista nie był w stanie chodzić o własnych siłach.

Bandarenka napisał do żony krótki list cytowany przez portal charter97.org: „I proszę – mamy liberalizację. Zostałem przeniesiony do pomieszczenia kwarantanny. Być może, w przyszłą środę, może za tydzień będę przeniesiony. Obietnice naczelnego lekarza, że co najmniej do Nowego Roku zatrzymają mnie w oddziale medycznym poszły w niepamięć. O zdrowiu można już zapomnieć. Jednak niczego do niego (Łukaszenki – red.) pisać nie będę.

Chodzi o list, w którym opozycjonista przyznałby się do winy i obiecał poprawę. Byłby to, pretekst wykorzystywany przez białoruską propagandę rządową, do ułaskawienia przez białoruskiego prezydenta.

Żona przypomina, że lekarze przeprowadzający operację podkreślali, że rehabilitacja powinna trwać co najmniej pół roku. Wolha Bondarenka twierdzi również, że władze więzienne odmawiają przeprowadzenia komisyjnego badania stanu zdrowia, co umożliwiłoby więźniowi ubieganie się o zmianę wyroku.

Opozycjonista został skazany na 2 lata kolonii karnej za udział w organizowaniu zamieszek podczas demonstracji opozycji 19 grudnia ub.r. Jest nominowany no nagrody im. Andrieja Sacharowa przyznawany przez Parlament Europejski działaczom na rzecz praw człowieka.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze